Pewnie, że ten dzień nadejdzie.
Nazywam to długim snem, wtedy łatwiej
wymieszać go z przyczajonym strachem.
Lęki chodzą środkiem, wymuszają czołowe
zderzenie. Wchodzę w to, ale nikt mnie
nie spotka z wypisanym na twarzy zgonem.
Na razie myślę – ile wziąć ze sobą, ile
zostawić, komu powierzyć aparaty mowy,
co zniszczyć, a co uznać za niezbity dowód,
że tu byłam. I kto to przechowa?
Jeśli się dowiem, że ktoś chce pamiętać,
coś pomyślę.
Bardzo dobry wiersz, zaczytałem się, zatrzymał mnie. Kapitalne zakończenie. Jestem bardzo na tak. Pozdrawiam serdecznie. paganini.
report
http://www.supershare.pl/?d=AD9B4E752
report
Każdy komentarz wydał mi się zbyt miałki
report
Mirko, od milosci do smierci w jednym slupku, moze tak wlasnie byc powinno (to tez typowa cecha baroku). Na moj rozum, wszystko swietne (a szczegolnie takie sobie chlopkowate-babowate-roztropne zakonczenie) oprocz drugiej zwrotki. Moze zle czytam, ale spotkalem niestety ludzi, nieuleczalnie chorych, ktorzy mieli wypisany zgon na twarzy, a oni sami pewnie, nawet jesli nie poddawali sie tej mysli, wiedzieli to o sobie, ze koniec juz tuz tuz, nawet jesli dokladny moment jej przyjscia nie jest znany do konca. Moze mialas cos innego na mysli, ale wydaje mi sie to malym logicznym, empirycznie potwierdzalnym zgrzycikiem. Pozdrawiam
report
Bo to jest taki zgon, "którykażdyznasnosiwsobie", ale wciąż jeszcze ukryty w szczęsnej powłoce cielesnej.
report
Pani Wando, z tym akurat to sie nie spieram, chodzi mi tylko o to, ze czasem zgon bywa wypisany na twarzy (i nie tylko w tych absolutnych wnioskach, ze moment narodzin rozpoczyna proces umierania)...
report
Ale tu jest tylko przyczajony strach, a nie choroba, czyli przeciwieństwo tego, co pan opisał. To młodzi boją się śmierci. Starzy, o dziwo (tak mi się wydaje) - mniej
report
"zgon" można czasem zobaczyć w oczach, w wyrazie twarzy. Ale to wszystko spływa na tę twarz z naszych szarych komórek. Tam się zaczyna myślówa. W tym tekście jest swojego rodzaju fetniactwo, w kontrapunkcie ze strachem, który chce się stłumić, obejść go bokiem. To w pewnym sensie poprawia samopoczucie.
report
Mirko kłaniaj się Pani Wandzie. Przeczytałem ten wiersz od niechcenia, nie do końca jeszcze rozbudzony i prawie nie zauważyłem, że go przeczytałem. A potem ten link w komentarzu! Jak uderzenie. Jak kubeł wody na łeb. Już nie śpię. Brawa dla Pań. P.S. Pani Wando - marzę o tym, by kiedyś pani przeczytała jakiś mój wiersz (odwołam wtedy nawet komentarze do kotów!).
report