Dom, jak budynek sądu – wyniosły
i zimny. Oczy świętych wędrują
za mną, są wszędzie.
Muzeum grzechu, pokoje występne;
na ścianie, w grubych ramach
święta rada przysięgłych – zgodnie
nie miewa żadnych wątpliwości.
Zostawcie mnie samą w pokoju
– nie całkiem świętą, trochę złą.
Napoczętą jak paczka ciastek,
słodką i gorzką, nigdy nie gotową.
Sa takie domy:):) Ale sa tez budynki sądów nie wyniosłe i nie zimne:):) Pointa z napoczęta paczka ciastek- znakomita.
report
do mnie absolutnie nie trafia, ale wiesz, ja mam wypaczony gust
report
Jarku T.: dom, jak dom, ale są takie obrazy święte: gdzie nie staniesz, czujesz na sobie wzrok świętych, patrzą na ciebie i sie nie schowasz.
report
Zaiste tak jest:):) Pozdrawiam w srodku mazurskiej parnej nocy, zanosiło sie na deszcz a tu figa.
report
Pierwsza jakoś tym razem mnie nie przekonuje ale za to druga - owszem bardzo.
report
Zastanawiałem się pod jakim wierszem pani Mirki wpisać się z jakąś pochwałą... wybrałem ten, ponieważ nie graniczy z plotką, a mówi o nie błahych sprawach naszego wnętrza... Pozdrawiam serdecznie.
report