Karol już nic nie widzi; kiedy gładzę
jego włosy, zamyka oczy: wszystko
widzę, taki jestem podobny do ojca.
Pod poduszką ukrywa tabletki na sen:
ślepnę za każdym razem, gdy mnie
budzisz – nie skarży się, ale odmawia
jedzenia przy stole; stary tapczan
stał się jego biurem podróży, jedynym
miejscem, gdzie pamięć go nie zawodzi.
Nie wie, że osiwiał i tak jest dobrze.
Dzisiaj też śni mu się pociąg, szuka
wolnego przedziału i nerwowo ściska
walizkę, kołdra znów ląduje na podłodze.
Poczekam aż wróci, może opowie,
gdzie tym razem wszystko zobaczył.
mam tak. śnię wszystko. pamiętam nic. biuro podróży do wszędzie to mój ulubiony sposób wpędzania snu pod powieki.
report
ja widzę - kolega tu ekstra wiersze układa:)
report
a takie mam zboczenie :) ekstra zboczenie nie? :)
report
Nie bawię się. Ostatnie dwa wersy ja miałem wymyśleć.
report
Wszystko dla mnie gra oprocz ostatniej linijki logicznie rzecz biorac, nigdzie nie da sie zobaczyc wszystkiego (byc moze o to chodzilo?), chyba ze jest sie wszechmogacym moze opowie o wszystkim co tym razem zobaczyl -> byloby pewnie zbyt doslownie/prozaicznie o wszystkim czego tym razem nie zobaczyl? -> intrygujaco paradoksalnie ale co ja tam wiem, tak tylko gdybam
report
Zobaczył wszystko. bo jest ślepy.
report
Tak, bene. bene. Bosko.
report
Zakończenie prima. Niewidomi widzą więcej, mają wyobraźnię, i palce którymi patrzą.
report