drobna postać dla niektórych dziwna Maria
w pomiętym kapelusiku z lubością
napełniała talerze ubogich i braci mniejszych
na werandzie w bujanym fotelu z fajką w ustach
wytężając wzrok wpatrywała się w dal
jakby czekała na następne życie
innym razem kreśliła znak krzyża odpędzając chmury
nie lubiła tych stąpających po czerwonym dywanie
z rozdętym ego wypucowanych sumień pracowitych
na okoliczność podłości
Maria była zawsze pierwszą i ostatnią
wersją siebie
(czm)
Maria:) była wielką o-sobą:)
report
czyta się :) wrócę
report
Jaka tam dziwna. Dziwni to ci na czerwonych dywanach, a wiersz podoba się. Pozdrawiam.
report
Dziękuję wszystkim, za miłe komentarze, pozdrawiam serdecznie.
report