Ania twierdzi że nie piszę o miłości...
...a przecież nadal obsypujemy się październikowymi liśćmi.
co prawda
wieczorami coraz rzadziej rzucamy cienie na ścianę
konsumując przy zamkniętych drzwiach roztocza
wyhodowane całodniowymi spacerami korytarzami biura.
przed snem pamiętamy jednak o małżeństwie z bankiem
bez możliwości rozwodu przez trzydzieści lat.
Ania mówi że nie piszę o miłości
a przecież jest współwłaścicielką elektrod w sercu
i stulejki bez daty gwarancji.
wszystkie pory roku przelatują za oknem pozostawiając
tylko rachunki. dzieci rosną i zaspokajają rodzicielską próżność.
za kilka miesięcy Krystian nauczy się słowa na „K”
a Nina będzie zdzierała tapetę ze ściany.
Ania twierdzi że nie piszę o miłości.
a przecież zawsze kiedy poprosi
wskażę drogę którą chciałaby dojechać.
Moje zdanie znasz:):)
report
oj lubię jak twoje wiersze, lubię... i tym razem nie będę się rozpędzał by nań spoglądać chłodnym okiem bo wolę przeczytać wiersz ponownie...
report
dla mnie tez tu cos jest
report
a mnie wytrąca z równowagi cała strofa, ktora zaczyna się od "wieczorami". W stosunku do pozostałych, bardzo dobrze rozłożonych akcentów, do bezpretensjonalnego języka - we wspomnianej zwrotce jest, moim zdaniem jakieś przesilenie, przeciążenie. Może jakoś powiększyć tam przestrzeń - odchudzając, odciążając. Mam na myśli pozbycie się tych opisów. Bym się tam pokusiła o jakiś tylko szkic sytuacyjny. żadnych zastrzeżeń do meritum, bo fajnie scenariusz się realizuje. Ale opisywany przeze mnie wyżej fragment, tekst psuje, moim zdaniem. jak zwykle, zastrzegam się, ze nie jestem nieomylna.
report