Zmiana sposobu prezentacji
Obudź się! Otwierasz oczy. Głowa nieznośnie pulsuje jakby ktoś na wysokości skroni
zaczął grać V symfonie Beethovena, albo nie - zmieńmy to na jakiś współczesny kawałek.
Lubisz muzykę rockową?. OK. Będzie bardziej komercyjnie. Powoli wraca świadomość. Kim jesteś?.
Zostawmy to do rozstrzygnięcia czytelnikom. Ten aspekt sytuacji nie jest ważny. No dobrze,
w takim razie - po co tutaj jesteś?. Jeszcze tego nie wymyśliłem. Mamy sporo czasu.
Zaczynasz krzyczeć. Wołać o pomoc. Przestań. Nikogo nie ma. Powiedzmy, że jesteśmy w
drewnianym domku na pustkowiu. Kręcisz głową. Nie chcesz?. Nie drażnij mnie! Wolisz
żebym umieścił cię w piwnicy? Zatem jest drewniany domek na pustkowiu. Najlepiej
pustyni. Nigdy nie byłem na pustyni. A ty?. Tak myślałem. Zatem to będzie nasz pierwszy
raz. Wnętrze? Hmm. Niech będzie ubogie. Gołe ściany. Na środku pomieszczenia
krzesło na którym siedzisz. W rogu stół. Nic więcej. Oczywiście okna i drzwi też są
- zachowajmy pozory realności. Zajmijmy się tobą. Powiedźmy, że masz 32 lata. Jesteś
brunetem. Masz piwne oczy, metr osiemdziesiąt jeden i lekką nadwagę. Wybaczcie drogie panie, że wasza
wyobraźnia nie została należycie zaspokojona.Przystojnych, wymuskanych młodzieńców
szukajcie gdzieś indziej, na przykład na billboardach za oknem. Pytasz jak masz na imię?. To nieistotne.
Franek (...)
--- full text ---
