|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (229) Prose (3) Diary (5) Photography (7) Books (1)
Postcards (4) About me Friends (50) | |
(wiersze z anką)
za żaluzjami straszyły popękane drzewa,
a szyby były bardziej śliskie i pachniało pleśnią.
palce anki przypominały blade łodygi liści.
od czterech tygodni wpatrywała się w ten sam sufit
w nadziei, że choćby pająk rozpocznie wędrówkę jego szlakiem.
nienawidziła lustra. tylko grube kontury nadawały wyraz spojrzeniu.
długie, rude włosy zastąpiła kolorowa chustka.
w języku i pępku nie było śladu po kolczykach,
z powodu których matka zdzieliła jej ścierą.
na spacer po białym korytarzu,
wkładała słuchawki z dudniącą muzyką,
by nie słyszeć dźwięku maszyn dźwigających oddechy.
zawsze ją to przerażało. w nocy widziała jadzię
wyruszającą w podróż z biletem na palcu u nogi,
a przecież chciała zwiedzić włochy.
anka nie mogła ucałować stasia, bo miał infekcję.
często rozmawiali, ale odrzuciła połączenie z domem.
wchodził ksiądz z chlebem rozmnożonym w kielichu.
2011.
cholernie smutne bo prawdziwe. Można się chandry nabawić kiedy taka pogoda na zewnątrz. Wiersz bardzo dobry!
report
czuję się dziwnie nieswojo, będąc tutaj z tym tekstem, nie dlatego, że jestem zdrowa a peelka nie, ale dlatego, że nie wiem, co za tym obrazem powinnam dostrzec? czuje się jakbyś podprowadziła mnie Agnieszko do drzwi korytarza i zniknęła :( Jest też parę drobnych rzeczy do poprawienia.
report
zdarza się, aniu. rozumiem. może innym razem. zapraszam :)
report
swietny wiersz Agus!! ciary przy nim laza, ale to twoj najlepszy :))
report
Dzięki, szel. to znaczy, że pobyt w dojrzewalni dobrze zrobił temu tekstowi. pozdr :)
report
no i odebrało mi zdolność komentowania, przemawia do wyobraźni
report
Dziękuję za wpis i czytanie. Pozdrawiam :)
report
taka waga, że trudno unieść. wspaniale i niełatwo napisane.brawo.
report
Miło słyszeć, cieszę się. Pozdrawiam :)
report