1 august 2011

poetry

agnieszka_n
agnieszka_n

parasolnicy (ekfraza)

jak pelargonie na parapecie
układam wersy z rozsypanych kropel.
mokrymi palcami ugniatam słowa
przypominające giętkość papieru.

szare niebo ciąży niczym posąg,
ale kolorowe kwiatostany parasoli 
chowają głowy mieszkańców, 
turystów i przechodniów.

między starymi kamienicami zastygły ruch 
i spłukane ślady po gołębiach.
zdaje się, że to wszystko 
pod okiem siwiutkiego staruszka.

gdzieś za rogiem, lampa  jak kochanka
wypręża swoją zdobną szyję
w oczekiwaniu na ciepłe pocałunki,
jeszcze chowając rozżarzony wzrok 
pod kloszem niewinności.

2011.

Istar
1 august 2011 at 21:28

czytam od szare niebo i bez ale, spłukane ślady po gołębiach - zabieram, i to z lampą też piknie :)

report

Withkacy
2 august 2011 at 13:44

piękny spacer z parasolem, po krakowskich uliczkach

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
2 august 2011 at 19:36

tak trzymaj, Agnieszko :)

report

agnieszka_n
2 august 2011 at 19:37

Dziękuję :)

report

oczy jak pustynia
5 november 2011 at 11:13

fajne:-)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register