|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (229) Prose (3) Diary (5) Photography (7) Books (1)
Postcards (4) About me Friends (50) | |
pamiętam,
że dziadek wiktor tego dnia wstawał już o piątej.
w parowniku wstawiał wielki kocioł wody.
byłam może w drugiej klasie. lekcje wtedy odrabiałam
w piątek, aby na sobotę mieć gotowe.
inaczej szlaban i nici z wyjazdu.
w chwili "ostatecznej" mama
albo ciotka brały mnie
i młodszą kuzynę aśkę do pokoju,
że niby bajka w telewizji.
niedługo po tym kroiły
słoninę. wiadra pełne gorącego
smalcu stały koło pieca,
a babcia weronika ostrzegała :"dziewczynki nie podchodźcie tam!"
na obiad obowiązkowo biała kiełbasa
albo smażona wątroba.
kuchnia wrzała od rodzinnego gwaru,
jak brytfanna z szalejącymi skwarkami.
ojciec najczęściej wędził w olszynie,
podobno nadawała czerwonego koloru.
widzę jak idzie, a gorące parki wiszą na drążku.
jakie to wszystko było proste.
08.05.2011
Rzeczywiście obraz na dobrą prozę :)
report
pomyślimy:D dziękować!
report
podoba mi się
report
znowu wczułem się w peela -olszyna i jałowiec u mnie i wszystko było proste :):) pewnie dlatego że mieliśmy umysł dziecka :):)
report
pamietam, tak podobnie,
report
Akurat dzisiaj czytałam urywek o zabijaniu zwierząt--trudno mi się się odnieśc:) Co za zbieg okoliczności?Aczkolwiek prywatnie odbywa się to bardziej humanitarnie:)Chyba przejdę na witarializm--hihi.. ale podoba mi się wiersz-jakże by inaczej:)
report
reportażowe
report
Dzięki wszystkim za wpis, pozdrawiam.
report
Proza czy nie ale tylko z tą kapitalną końcówką "... jakie to wszystko było proste."
report