liczyło się na zmianę - tysiąc dwieście sześćdziesiąt cztery
kroki od rdzewiejącego gawra, gdzie usypiano tramwaje
by nawlec im na lato jaskrawe reklamy biura podróży "Błysk
w Żar". my też pędziliśmy wbrew nocy, z mantrami obietnic,
szeptanych w punkt G, naszym niedotykalskim Dulcyneom.
och, każda wówczas była fąfatal, w niewoli moralnych palisad,
do której ciągło trutni opitych wiarą we własną kasanowość.
tak. ufały nam całym ciałem, ale podbrzusza skuteczniej miękły
dopiero, gdy bliżej było nadodrzańskich bulwarów na dziko.
to tam najświeższa miłość, o zapachu wkręconej w palce trawy,
czepiała się podniebień, wiązała stopy gwiazdozbiorami
w pozbawiony fałszu uścisk, tłumiła garścią ciekawskiego wiatru
flażolety na krańcach języków. śmierć pieprzonym jednorożcom!!!
- parskały w kosmos Dulcynejki pomiędzy łykami młodszego wina.
nieskończoność zawsze ubywała zbyt przedwcześnie. raniło się,
gdy odbijaliśmy od już innych siebie. oj raniło, gdy oddechy
jak kręgi po wodzie - byle w dal, w oby bezpieczną płyciznę.
pamiętać tylko, żeby nie spojrzeć na przeciwległy zarys brzegu,
nie przebiec po przęsłach, nie przyrosnąć. wciąż za wcześnie.
baśnie i czerwcowe wschody słońca mają gorzkosłowne puenty.
prościej było stchórzyć pierwszym, a nie ostatnim tramwajem.
niby nic, a świetne. ten język, którym opowiada się o kobietach uważam za wyróżnik autora, jego wrażliwości i sztuki wysłowienia się. cały tekst dociera do wszelkich możliwych zakamarków mojego czytelniczego ja. super.
report
tak jak lubię
report
Doskonałość tego wiersza nie jest żadnym zaskoczeniem. Po prostu niektórzy autorzy tak mają, że nie potrafią inaczej (czyli mniej doskonale)
report
oj pani Wando, potrafią... kilka ostatnich mam dużo poniżej swojej dopuszczalnej formy, ale myślę że kiedyś z nich coś pożytecznego będzie...
report
świetne.
report
misterny warsztat tak typowy dla ciebie. Lubisz długie zdania, metaforami rysując obrazek. Ostatni tramwaj pełen szczeniaków i pierwszy tramwaj (czyżby?) mężczyzn. "zabawy" opisane z "chłopięcego" punktu widzenia, troche żal mi tych "dulcynejek" ale cóż... życie. W tym tekście , mimo sarkastycznej nuty, i żeby nie powiedzieć szowinistycznej, znajduję frazę dla siebie - - "to tam najświeższa miłość, o zapachu wkręconej w palce trawy, czepiała się podniebień, wiązała stopy gwiazdozbiorami w pozbawiony fałszu uścisk, tłumiła garścią ciekawskiego wiatru " to tyle. to mój odbiór, ale ...ja się nie znam :)
report
Pi-tulenie do znudzenia;) Czyli typowy, Piotrowy wiersz - bez wątpienia dobry. Za moralne palisady pogodzę się z tą wersją puenty:P
report
Wszystko na palisadzie emocji. Doskonałe prowadzenia. Poruszające spostrzeżenia, obrazowanie perspektywiczne. Bardzo mi odpowiada takie pisanie.
report
moim zdaniem to dobry wiersz
report