6 june 2010

poetry

Pi.
Pi.

po bitwie o Thapsus

Gdy Kato zapłakał nad konającym słoniem,
z którego wylały się dymiące wnętrzności,
sądził że jest to trafna metafora
upadku jego rodzimego imperium:
- zaprawdę gdy gigant upada, już nie wstaje

Scypio (władca chłodniejszego krwiobiegu)
wskazał wschód gdzie bielały ściany Utyki.
Lśniły obietnicą zasłużonego wypoczynku
niczym pałac z dawna pomijanych oblubienic.
Te ściany, blade jak lico Scypiona,
stały się proroczym grobowcem Republiki.
Tu, w Utyce, poczęta została ułudna
wiernopoddańczość w brzemiennych ciszą domach.

Otrzyj te łzy Katonie! Za późno na skruchę!
I jakby za wcześnie na odkupienie...
Miecz słowa który wzniosłeś, pordzewiał od juchy.
A miał otwierać serca i skarbce...
Więc Utyka? - Utyka więc... Tam Scypionie zrozumiesz,
do czego czerstwy chleb i swąd oliwy w kaganku
popchnął zrozpaczony sztylet.

Wanda Szczypiorska
6 june 2010 at 06:37

Tekst godny teatru. I to klasycznego.

report

Jarosław Trześniewski
6 june 2010 at 07:39

Interesująco. Trzy kropki zdecydowanie bym usunął. Pozdrawiam

report

Mirka Szychowiak
6 june 2010 at 16:13

niezły, rzeczywiście, poza ostatnią częścią, nad ktorą - moim zdaniem - trzeba trochę podłubać.

report

Pi.
6 june 2010 at 23:24

podłubię za pół roku :) z innym mną wewnątrz :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register