13 august 2010

poetry

Pi.
Pi.

***

tam wciąż umierają niewidzialni
z głodu z zimnego smutku
ze zwykłej konieczności zbiorowej

tam blakną pasiaki i tatuaże
na zdjęciach utlenia się ból
coraz głębiej w limbo niepamięci

tam zadrutowany siny wiatr
kaleczy kakofonią otwartego jęku
manekiny uświęcone popiołem

tam i wtedy nie byłbym godzien
tu i teraz wstrzymuję oddech
zgęstniały wobec słonej ciszy

Jarosław Gryzoń
13 august 2010 at 07:00

jest bardzo git

report

Wanda Szczypiorska
13 august 2010 at 11:29

O tym można pisać tylko tak, właśnie. Ze skromnością i bez patosu.

report

Laura Calvados
13 august 2010 at 21:11

utlenianie bólu przebiło wszystko. może dlatego tak bardzo to widzę. chemia śmierci. chemia cierpienia... im prościej tym lepiej. sure clarity.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register