hycle krążą po osiedlu
zwabieni obywatelskim wybuchem obowiązku
panie ja z dzieckiem po lizaka nie mogę
bo potem się te żółte ślipia śnią
zróbcie coś psiakrew
zróbcie co trzeba
hycle zapętlają się wokół ofiary
przynęta hipnotyzuje głód w źrenicach
psisko od dwóch tygodni
cierpliwie broni skrzyżowania ulic
tylne łapy poległy pod nissanem z włoszczyzną
ale zbieg wszystkich zapamiętanych tropów wciąż jest psi
hycle cmokają na przyszłość
mają widocznie płacone od kilograma
a to prawdziwe bydlę
nie pies
czas wakacji! takich wiernych porzuconych ofiar, bedzie do wylapania bez liku! pluje takim bydlakom prosto w pysk!!
report
smutna prawda. widziałabym tutaj opowiadanie.
report
Ale jest wiersz,gorzki,mocny , ileż hycli krąży, bez serca- wiersz chyba bardziej wymowny niż opowiadanie.
report