14 july 2011

czysty układ

Tomkowi 
w deszczu do mnie na koniec miasta
przyjedziesz
pończochy jeszcze zdążę podciągnąć
otulę sie jaśminem jak lubisz
a żona w domu zrozumie zmęczenie
 
bez pocałunków róż i wina
to niepotrzebne zostaw za drzwiami
przyjdziesz niespełniony i chciwy jak zwierzę
piesek potulny wtulony w piersi
 
nie lubisz jak drapię bo śmieją się z ciebie w pracy
uśmieszki kolegów nieznośne i żona
jak wytłumaczysz nie pyta już nawet

o niej mi mówisz ja mówię o wierszach
o książkach piosenek słuchamy wspólnie
i zielonym autem wyruszamy w pejzaż
gdzieś w pola czy lasy a póżniej do mnie
 
w śmietniku przy łóżku zużyte prezerwatywy
w pościeli gdzieś jeszcze są ślady po tobie
i nocą wilgotną zagłębiam się dłońmi
by odkryć na nowo siebie


number of comments: 2 | rating: 5 |  more 

Miladora,  

Rytm prawie jak w wierszach rymowanych - słychać wyraźną melodię słów, choć nie do końca, ale to nie wymóg. ;) Natomiast popraw - "nie potrzebne" na "niepotrzebne" i literówkę "o ksiązkach". ;) Mam sugestię poza tym - zmień szyk pierwszego wersu, bo brzmi sztucznie "w deszczu do mnie na koniec miasta przyjedziesz". Dałabym - przyjedziesz do mnie w deszczu na koniec miasta. Lepiej współgra wtedy rytmowo z następnymi wersami. ;) Dobrego. :)

report |

oczy jak pustynia,  

tak czytam i czytam i przypomniała mi się przedwczorajsza rozmowa z moją koleżanką..."drań! zupełnie przypadkiem dowiedziałam się, że jego żona jest w ciąży..."wcześniej słyszałam historię pełną uniesień, niemal autentyczną. tekst bardzo przekonujący. pozdrawiam

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1