Listopadowa aleja

Aleją cmentarnych krzyży, cień
śmierci się błąka,
kolejny płomień świecy wiatr porwał,
mroku rozwarte ramiona, w pustkę
dusze wciąga.
 
Tylko kamienne słowa spokój nasz
czasem burzą,
chryzantemy zziębnięte zamilkły,
plany co wczoraj runęły, już z powrotem
nie wrócą.
 
Po za marginesem wczoraj pozostanie
dzisiejszy poranek
tych co wczoraj kochałeś,
dzisiaj tu możesz spotkać, historie niezapomniane.
 
Bez szelestna wstęga, łuna zniczy ku
niebu się wznosi,
o jaką radę chciałbyś milczące cienie
poprosić?

Józef Załuski
27 october 2010 at 23:28

Kolejne odczucia człowieka idącego cmentarną aleją .Idąc w zamyśleniu nad marnościami tego świata często nie dostrzegamy ludzi idących obok nas.Wersy przejmujące i uświadamiające nas ,że z prochu powstalismy i w proch się obrócimy.Smutne ale takie to już listopadowe święto .

report

Efka
28 october 2010 at 10:11

Wiersz z sugestią rymów - nie zawsze mi się takie podobają, ale ten, owszem.

report

Edmund Muscar Czynszak
3 november 2010 at 21:45

Płomień znicza to nie kolorowe światła dyskotek tak wiec nastrój wywołuje zgoła inny.

report

Marcin Małolepszy
5 november 2010 at 13:19

A rad nigdy za mało wiersz nasycony melancholią cmentarną.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register