Biją dzwony, chociaż Quasimodo od dawna na emeryturze.
(Może silniki elektryczne też mają serca ukryte pomiędzy zwojami).
Taka celebracja pogrzebu nie wychodzi na zdrowie, szczególnie
gdy wiatr szarpie połami płaszczy i nekrologów.
Błoto, jednak w listopadzie zmrok zapada szybko, w ciemności
wszystkie buty są czarne – nawet niewypastowane.
Jeszcze kretyński toast na zdrowie i można pędzić do domu,
rozklekotanym tramwajem.
Zimnica, łzy w oczach stają, narasta ochota na grzane.
Jednak tak człowiek wyzuty, że tylko łóżko. Puste o tej porze
roku. Albo i na stałe. Nic to, miedź się opali i będzie na pocieszenie,
intensywne aczkolwiek krótkotrwałe.
(Przy okazji można rozwiązać problem serc w wirniku lub stojanie).
Mam słabość do Twoich wierszy. Z przyjemnością czytam, dobrze, że jesteś.
report
Skręciłam tu za Witkiem i nie żałuję:)
report
Jednak tak człowiek wyzuty, może taki* ? mozna tez zmierzyc fale elektromagnetyczne...ale czy to dusza
report
ciekawe
report
Jestem zauroczona, co mi się nieczęsto zdarza. Gratki.
report