Zimowa poprawka do niedokończonej teorii Ensteina

Niewiele rozumiem, wzrok najczęściej mam zamknięty
w butelce. Procesy skraplania i destylacji. Początek
podróży na nieistniejącym peronie. Deszcz rozmył twarze
konduktorów. Demiurgów sfałszowanych sprawnie kosmosów.

Zanikam w chwiejnej perspektywie, nie potrafię czytać gestów.
Ten pociąg nie pojedzie - runęły mosty. Grzbiety torowisk
w łuki wygięte, chyba nie doczekamy wiosny. Nie ma pewności
czy w ogóle nadejdzie.

Zamglone horyzonty może byłby liryczne gdyby nie blady uśmiech
pijaczka. Drżeniem rąk, w rytmie łyk za łykiem, trawienie godzin.
I ten skulony pod ławką kundel, któremu obojętne czy wstanie
słońce.

Jeszcze niepewne zerknięcie w ciemność, hen za zakrętem.
Gdzie przyczajone wszystkie strachy dzieciństwa. Śmieszne
jaki niestały jest punkt widzenia. Czas się nie zakrzywia,
co najwyżej przestrzeń.

Kasiaballou vel Taki Tytoń
12 june 2011 at 17:04

bardzo dobry wiersz. literówka - *byłyby.

report

An - Anna Awsiukiewicz
12 june 2011 at 17:10

Mi też się podoba:)

report

Miladora
12 june 2011 at 20:10

Dobra, płynna narracja. Biorę. ;) A oprócz literówki możesz jeszcze pomyśleć nad przypadkowym rymem "mosty/wiosny". ;)

report

Withkacy
13 june 2011 at 20:16

Bardzo dobry wiersz.

report

alt art
10 june 2013 at 17:48

niedokończona tylko schuberta..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register