zamknięte oczy oczekiwaniem
czekają wschodu
jesienny wiatr w konarach jęczy
ostatnie na płotach zawiesza liście
dwunożne bestie z otwartą księgą
niczym wataha wilków wkoło nas krążą
nad wszystkim jeszcze świeci słońce
nocą wirują gwiazdy stemplując złotymi palcami
pochmurne niebo
świt nie wie kogo obudzi
strony istnienia
pomiędzy śmiercią a byciem
wypalonym knotem
zapisanymi drobnym maczkiem stronicami
A świat dalej się kręci
z nami czy też bez nas
A świat dalej się kręci z nami czy też bez nas/ pozdrawiam ;)
report
Gratuluję wiersza. Naprawdę dobry teksty - zwłaszcza puenta. Pozdrawiam Alex.
report
Dzieki Witku i Tobie Alex:) pozdrawiam oby Panów:)
report
Piekny wiersz.Pozdrawiam
report
Sedno w dwóch ostatnich wersach. Niestety ,niektórzy przedwcześnie wysiadaja z tej kręcącej się karuzeli. Każdy z nas ma gdzieś w tam w odmętach swą świeczkę , która niespodziewanie gaśnie chociaż knota jeszcze metr.Onomatopeja konarów zachwycająca.Czytanie tego jak jedzenie rarytasów !
report
Świetna konkluzja , wiersz bardzo udany , świetnie pozdrawiam
report