czterech czeskich poetów
w śladowych ilościach nocy tkwimy
rozmazane ulice zanurzone w stercie
białych domków drzew krzewów i
tradycyjnie dzieci bo to ważne
resztę wydano zmieniono na oliwne góry
znasz je w końcu z pierwszych podejść
ponumerowanych kartek pod kloszem
imitującym nijakie barwy więc jakiego
koloru jest anhedonia?
ładnie razem lśnimy
zwrotnice przewracają się odsłaniając
filtry rezystory zespoły napięć których
istnienie wielokrotnie negowano
a przecież śpimy wcale nie podmienieni
przez nikogo i przez nic
śni mu się „cocoon” the mission a ty
już spokojna ściskasz jego rękę
(przebicia, SDK 2005)
bardzo... bo lubię takie długie wysmakowane zdania nadziewane poezją... myśli lizać!
report
a ja się zastanawiam czy to dwa wiersze czy jeden, ale jeśli w grę wchodzi czterech czeskich poetów to może być niezrozumiale, wszak nie o zrozumienie w wierszach chodzi, przynajmniej mnie. druga połowa ciekawsza.
report
Dzięki za komentarze. Pozdrawiam!
report
tytuł oddaje. tekst jest bardzo retro. jak stare telewizory i cekoladowe kaminky
report