Zmiana sposobu prezentacji

13 december 2022

poetry

Leszek Czerwosz
Leszek Czerwosz

nieunikniona

właściwie nie wiem dlaczego
zdecydowałem się
na tę wędrówkę
znowu donikąd
z przewodnikiem
jak ja niewidomym

13 october 2022

poetry

Leszek Czerwosz
Leszek Czerwosz

w kropce

no to jesteśmy w kropce
oboje pomyślmy już
nieważne co się stało
co nie stało się
jest teraz ważniejsze

nikt niczego nie kontroluje
staczamy się po równi
wewnątrz jest duszny kłąb
pomieszały się części
ciała ubrania

przecież istnieje rozwiązanie
musi
może gdy kropka pęknie
jeśli w końcu dojrzeje
do działania

ale nie będzie przyjemnie

26 august 2022

poetry

Leszek Czerwosz
Leszek Czerwosz

kropka

w końcu postawiłem kropkę
obiecałem wykonałem spełniłem
ona oznacza koniec
nie jestem pewien
czego
bo jest dalsza część jakby co
cóż
niech osłoni mnie niewiedza

zatrzepotały porwane skrzydła
niepotrzebne
bo to koniec lotu
skoro tak
to dalej będzie najwyżej pionowo
więc zawiodłem
jak można nie liczyć się z konsekwencjami
wspólnych lotów

to więcej niż przelotne spojrzenie
to dotyk
skrzydła się przywiązuje do ciała
jak wiadomo
uzależnienie od przywiązania
(...)

--- full text ---

przeżycie 1

Zdarzyło się że miałem przywieźć z Anglii oscyloskop o parametrach potrzebnych Waldkowi do strojenia układów nadawczych wysokiej częstości. Kilkaset megaherców. Wielka skrzynia, ciężka bo metalowa i wrażliwa, bo z lampą katodową. Długość koło jednego metra. Samolotem.
Na lotnisko podwiózł mnie Ludek, ale jak dalej, nie wiedziałem. W grę nie wchodziło nadanie na bagaż, odebrałbym tłuczone szkło już bez żadnej wartości dla naszej Solidarności. Ale na szczęście na Heathrow wszędzie były wózki, do samego samolotu oscyloskop przewiozłem na kółkach i nikt nie miał pretensji. A w polskim samolocie było już pełno i stewardessa odmówiła prawa nawet próby włożenia skrzyni ponad głowami pasażerów. I co. Stewardessa zniknęła, a ja stanąłem bezradny, już chciałem wysiadać, bo samolot jeszcze nie ruszył. Ale po chwili kapitan osobiście zabrał oscyloskop do metalowej szafki w strefie dla załogi, narzekał, że trochę ciężki sprzęt, jak na bagaż podręczny Potem nie było już żadnych pytań, gdy zapewniłem, że to służbowo mnie tak uraczyli moi szefowie, a raczej wrobili. Dobry kapitan się uśmiechał, więc sobie pomyślałem, że w Warszawie powita mnie inny, tym razem zły kapitan, już jakby mniej uśmiechnięty.
Nie powitał. Celnicy mnie zignorowali, choć się ustawiłem na czerwonym pasie w celu dobrowolnego poddania się procedurze. Legendę, co mam powiedzieć, że od jednego profesora dla (...)

--- full text ---

3 january 2022

prose

Leszek Czerwosz
Leszek Czerwosz

salowe kable

Jedynie co ostatnio mnie gnębi, to wyobrażenie, jak się potknąłem w nocy w szpitalu kowidowym. O kable od respiratorów. Chciałem odszukać pokój sióstr, sprawdzić, czy mnie jeszcze słychać, pożalić się. Wszystko się porozłączało, starałem się pozapinać, ale gniazdek nagle było jakby za mało. Po ciemku wszystko. To jak ze składaniem rozsypanego zegarka. Nad ranem pielęgniarze wyłączali monitory czynności życiowych mocnym szarpnięciem za kabel, jakby z kopa. Bywało, że druty wyłaziły z wtyczek aż iskrzyło, nawet lepiej niż wtedy w nocy. Nie wiem, czy wyłączyli tylko od umarłych. Bo żadnych emocji na twarzy. W kompletnej ciszy na bezdechu. Tłok w centralnej windzie, część łóżek transportowano po schodach. W dół to łatwo, tylko zwłoki spadają, gdy za szybko do piwnicy. Cóż depopulacja, na sali pusto, widać tak musi być

31 january 2020

poetry

Leszek Czerwosz
Leszek Czerwosz

samoobsługa

mam zgłoszenie na telefon
nagły zdecydowany pisk
chce zostać moją znajomą

muszę sam do grona poprosić
bo chce mieć dużo znajomych
ale się przecież nie znamy


pytam o wiele za dużo
odpowiedzią będą gotowe awatary
dobieram je według woli odblasku

zachłannie

29 january 2020

poetry

Leszek Czerwosz
Leszek Czerwosz

jesteś?

niedawno napisałem do znajomej rutynowe życzenia;
nie odpisała;
zapytałem więc, czy jeszcze żyjesz;
a ona zdziwiona

24 december 2019

prose

Leszek Czerwosz
Leszek Czerwosz

przejście graniczne

Niczego nie rozwiązuję. Samo się dzieje. Miejsce nadmiernie nażyte [Lucile 2019 Confessio, ponieważ… alea iacta est]. Człowiek nadmiernie nażyty. Forma bierna, imiesłów od czasownika, który się nie napełnia, nie przepełnia. Bo jakże komuś powiedzieć, że już się nażył. To jak nażarł się. Naśmiał się, wystarczy, teraz niech się napłacze. Czy to jest ten Rubikon, kiedy przekracza się niewidoczną granicę? A może magiczna zamiana ilości w jakość.

Prawo do Nazwy Własnej, niekoniecznie potwierdzona notarialnie, ale społecznie. Bo inaczej można podejrzewać uzurpację, o którą każdemu równie łatwo. Nawet postawa nadmiernie skromna jest równie dobrze wyzywająca, prowokuje do wzbudzania w innych współczucia, a to może być pułapka zachłannego narcyza, emocjonalnego wampira, wstęp do mega manipulacji. Może lepiej mieć do czynienia z grubokościstymi, kanciastymi chamami. Przynajmniej wiesz, czego się spodziewać. Nie wyprowadzą.

Empatia. Czy słowo to zostało wymyślone teraz dopiero, gdy, przynajmniej w ograniczonym środowisku i cywilizacji, występuje nadmiar dóbr i dostatek pokarmu. Gotowi jeść tylko roślinki, polować tylko smartfonem. A mokrą robotę wysyłać daleko, daleko od siebie, aż na autsorsing (outsourcing). Byle się nie zachlapał garnitur.

Tak, nażyliśmy się, czas na zmianę pokoleniową. Może nie stoi kolejka, ale kilka osób już (...)

--- full text ---

Zabieg

Zawsze mam pretensję do siebie, gdy coś idzie nie właściwie. W istocie rzadko można znaleźć prawdziwego winowajcę, kozioł ofiarny zazwyczaj wystarcza, aby zapchać usta. A jutro wszystko staje się wczorajsze, w końcu znika z łańcucha pokarmowego głodnych sukcesu.
Operacja rozpoczęła się z opóźnieniem. Zginęła dokumentacja, wprawdzie znalazła się potem w moim biurku, ale już byłem wściekły. Bez podpisów, pieczątek, potem się uzupełni, zawsze tak jest.
Wyłuskanie kości ze stawu bez problemu, może nieco za długo trzeba było stać. Ale wpatrywałem się w wolnych chwilach w doktor Milenę, którą uczyłem powoli wszystkiego, by mnie mogła zastępować. Niestety nie było to takie proste, ale coraz milsze za to.
No i stało się. Czar prysnął. Ta niewdzięcznica powiedziała mi, że to miała być lewa, a prawie zrobiliśmy już prawą, jeszcze naczynia, włókna nerwowe. Zawsze na końcu. Jeden ruch i szyjemy. A mnie prawie szlak. Poleciałem do gabinetu, klucza, jak zwykle nie ma. Musiałem się włamać do siebie. Nie powiem, ile to czasu zajęło. Rzeczywiście, miała rację. Wyrzuciłem do kibla. Wracam na salę, jeszcze chwila, mycie, jakby było po co, nowe ubranko, rękawiczki, siostry są nieubłagane, bo procedury, które sam wprowadziłem. Asystenci regulują oddech. Mówię, kończymy, proszę skalpel.
I obudziłem się. Nie, to nie był sen. Wypadek przy pracy, moje zęby wyleciały. Ale młody (...)

--- full text ---

16 january 2019

poetry

Leszek Czerwosz
Leszek Czerwosz

najważniejsze są sufity

przychodzi czas
że najważniejsze są sufity
smugi farby niechlujnie pomalowanej
i gruzełki na których
zatrzymuje się wzrok
odpoczynek dla myśli
co depczą się w tłumie
cały dzień i następny
mija
spokojnie
kolejność pór roku
nie gra już roli

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register