Biegiem, szeptem
Spadam z kaskad ideałów
Skokiem, wrzaskiem
Staczam się z kryształowych schodów
W poszukiwaniu chleba...
Powściągliwe sądy brodatych głów
Cierpliwe pohukiwania ślepych sów
Z olimpu skał mglistych
Krew spływa soczyście
Z rezydencji sądów i piorunów
Szepty słychać ploty
Oto Bóg upadł....
Plotka jak to plotka
Z czasem mchem kłamliwym porośnie
Mitem przaśnym się stanie
Zapomni o żywych czynach
I martwym osądem osiądzie na laurach...
Mity mitami, lata wylatywały białymi oknami
Wieki przykryły powieki nad erami kolejnymi
I wtedy plotka powstała z mitem razem jak upadły anioł z dna...
Mówić zaczęto w srebrzystych pałacach dziwne rzeczy
Dzieci uszami ciekawie łowiły sensacyjne wieści
Matki chowały je w jaskiniach nieświadomości
A ojcowie ambrozje sączyli drapiąc się po brzuszyskach
Aż wreszcie fundamentem wstrząsnął gniew...
Kłótnie strachem, głupotą pchane
Pogrążyły boski świat ideałów w chaosie
Jedni mówili:to głupota!Nieprawda to przecież!
Drudzy: Zabić, ukrzyżować natychmiast!
Oto wrócił Upadły czarny jak noc...
Olimp w końcu zrozumiał strach i żal, gniew i ból
Lecz będąc po stronie stabilizacji
Pragnął bronić swej boskiej cywilizacji
Wojna wstrząsneła umysłami poetów i pijaków
Jak wściekły ogar upadły wpadł w serce spokoju mięso rwąc...
Wraca to coście dawno w ślepocie zasiali
To czegoś się bali i o czym świadomie zapominali
To kaznodzieje na ulicach głosić poczęli mądrość po szkodzie
Jak gdyby to coś wnosiło nowego do jeziora chaosu boskiego
Upadły zabił światłego po czym spojrzeniem spalił jego dzieci
Kobiety zgwałcił bólem by swe zasiać ziarno
Te co otrzymał kiedyś, gdy spadał w dół
Strącony za zbyt wielkie pragnienie w duszy
Ziarno kołem się toczy, chaos i porządek jednoczy...
Upadły odszedł w dal z pogardą. ukrzyżował się sam
Poeci wiersze na jego cześć poczęli pleść
W strachu bogowie pozostali
Pokory nauczył ich upadły bękart światłego
Lecz teraz i maluczcy poznali bunt
Trzeba przecież o porządek dbać
Poetów zabić, księgi o mitach spalić musimy
By upadek nie wrócił gdyż to byłby nasz koniec
I wtedy urodziły się upadłe dzieci....
Roberto, a kiedyś pisałeś takie fajne wiersze o jeźdźcach smoków, teraz bzdurzysz!
report
czyli diablątka? :)) oj, wywaliłeś, co zalegało - potoczyście
report
Oj Waldemarze nie można o tym samy cały czas. Ale narazie jest niedopracowany. Trza będzie posiedzieć nad nim bo źle się czyta. GLC - tak wyszło jakoś :) można powiedzieć, że diablątka - ale ten wiersz ma głębszą przenośnie :)
report
I wtedy urodziły się upadłe dzieci....ciekawe:)
report
Dzięki :)
report
Ciekaw jestem czy ktoś zrozumiał ten wiersz...?
report
Ja nie zrozumiałem, ale też nigdy nie ukrywałem, że Cię nie rozumiem...
report
Troszkę ten chaos bym skróciła i byłby porządek:)
report
za długie to i za trudne jak na pierwsze czytanie
report
to nie przebijaj - ja lubię taki galimatias. Waldemarze - po prostu się różnimy. Popracuje nad nim jak już pisałem. Pierwsze czytanie???
report
Ciekawe... Mój mózg trochę tego nie ogarnia, ale może dlatego, że ostatnio niewiele do mnie dociera. A w wierszach nie zawsze chodzi o rozumienie treści, bo tylko autor potrafi w pełni zrozumieć swoją twórczość. Nie wiem czy dobrze to napisałam. Po prostu każdy myśli inaczej. Pozdrawiam ;)
report
A moja opinia co do wiersza to: czasem rymujesz, czasem nie, ale to jest fajne. Sama tak często robię. Pomysł także niezły ;]
report
Dziękuje. w sumie wiersza całkowicie zrozumieć się często nie da. Bo przenośni jest bez liku w każdym z nas i każdy z nas inny jest przecież. Ale chodzi o to czy tak ogólnie zajarzymy o co chodzi i poczujemy "to coś". Bo bawienie się w rozkładanie na czynniki pierwsze przypomina mi interpretacje wierszy na j. polskim co jest porażką. Także dobrze piszesz Mizukage!
report
Pozostaje jedynie ubolewać nad licealnymi / gimnazjalnymi nauczycielkami, że nie udało im się przekazać "tego czegoś". To w sumie smutne.
report
Dziękuję, a do interpretacji na j. polskim zgadzam się całkowicie. Nigdy nie potrafię zrozumieć wiersza tak jak nauczycielka i jest, że ja mówię źle. Każdy rozumie po swojemu.
report
Wspominam licealną nauczycielkę, naprawdę oczytaną i inteligentną - dużo mnie nauczyła ale miała zasrany program od góry i musiała z nami go mielić(ile ja się z Nią nakłóciłemi uwag narobiłem) i wiersze musiała nam wtykać bo tak ją nauczono...szkoda ale to wszystko wina krytyków i debili z MEN. Mizukage - piona!
report
Ej, ja już to czytałam, nie? Kurde, mam wrażenie, że jeszcze nie, ale fajnie tak powrócić do zapomnianych rzeczy... To tak, jakby znaleźć dychę na ulicy. A mówiłam (pisałam) że początek mnie porywa! Ile razy to czytam, czuję to COŚ! Pozdrawiam ;D
report