spacerujesz gdzieś między szóstym piwem
wódką a groźbą samozapłonu
powietrze nadziewane ćmami
znów z kogoś wyrastasz
kolana i łokcie przetarte od snów
o dzikich zwierzętach
pazurami trzymają cię za butelki brzeg
nigdy nie byłeś dobry w umieraniu
bo donikąd wciąż jest za daleko
natrętny lęk przed ostrymi przedmiotami
oswajasz w kieszeniach pełnych
kapsli z mottem na lepsze jutro
albo wczoraj
to bylo jak salwa burtowa Nelsona...
report
wiesz co Kate wiersz ogólnie jak zazwyczaj piątka z plusem ale pierwsza strofa mnie wyrwała z butów jak radziecka mina przeciwpiechotna
report
wyjdź za mnie
report
szanowny Panie Karolu, bardzo sie przestraszylem ze Panskie slowa to odpowiedz na moj komentarz. niemniej pozdrawiam. dodam ze mam wieksze doswiadczenie w wychodzeniu na... niz w wychodzeniu za.... ;)
report
hahahahahahhahahaha
report
a Tobie co tak wesolo,huh?
report
Trafne, znam ci ja takie spacery i tylko znowu tytułu nie rozumiem :)
report
Fantastyczna jest ta pierwsza zwrotka.
report