wychyleni ku sobie
ze swoich światów
równoległych
na jedną chwilę wstępujemy
do Heraklitowej rzeki
pieszcząc złudną nadzieję
że nic się nie zmieniło
a my wciąż piękni
dwudziestoletni
fleszem spojrzeń
niedowierzająco
omiatamy wzajem swoje
twarze
wciągamy jak banderę
uśmiech
maskujący kod sygnałowy
i reanimujemy wiarę
że tworzymy wspólnotę
bo chodziliśmy
do tej samej
budy
stado ptaków przelotnych
dziobiemy pospołu
pokruszony chleb wspomnień
Cały upleciony z nostalgii i swoistego fatalizmu. Coś sie już, już, za chwilę skończy, zniknie
report
ujmujaca retrospekcja, szczesliwy ten kto doswiadczyl takich powrotow - naleze do takich szczesliwych wiec ujal mnie ten wiersz. Chcialoby sie zacytowac kazdy wers, ale moze ten: i reanimujemy wiarę/że tworzymy wspólnotę piekne! pzwm..
report
O, jak miło Cię czytać Marysiu. Piękna końcówka. Zastanowiłabym się nad "dopełniaczostwem". POpatrz, że ten źle brzmiący "flesz wspomnień" nic nie robi wierszowi - wyżej jest przecież sygnał: "że nic się nie zmieniło a my wciąż piękni dwudziestoletni", zatem flesz bym odżałowała, bo w dodatku urody jest średniej. Ten flesz to jest maly pikuś w stosunku do "Pieszcząc się złudną nadzieją". Gdyby znaleźć frazę mniej napuszoną, choćby" mając nadzieję" lub po prostu : "wierząc", wiersz moim zdaniem zyskałby ogromnie. Ja sobie en tekst skopiowałam i usunęłam flesza i nadzieję i wyszedł piękny kawałek. Oczywiście to jest takie moje gdybanie, bo może nie mam racji. cmok
report
Mirko, jak miło, że tu zajrzałaś. Pewnie masz rację. Mimo że tekst jest dawny i już gdzieś publikowany, będę go poprawiać. Napisany bezpośrednio po takim zjeździe koleżeńskim (po wielu latach od matury) ma w sobie trochę świeżej ekscytacji. Masz dużo racji w sprawie "flesza" i w ogóle. Generalnie sama mam immanentną manię "poprawiactwa", jak się tekst odleży, to inaczej na niego patrzę i łatwiej dokonuję zmian. A Twoje podpowiedzi i uwagi są bezcenne.
report
Ja mam tak samo z poprawianiem:)
report