czas poetów
nie ma początku ni końca
ale i oni podążają za światłem w tunelu
gdzieś na pograniczach
zawczasu z poniewczasem
śniły mu się cygańskie bezdroża
i tajemnica Bruno Schulza
nie miał wątpliwości – inni to my
ci sami nadzy i bezbronni
których ból boli
z otwartą dłonią i sercem
ruszał pod prąd
odszedł
cicho bezszelestnie
tak jak nie krzycząc – to ja
snuł na własnych ścieżkach
nić poezji pajęczą
gdy odchodzi poeta
samotniejemy
Wczoraj, 4 września mijała 86 rocznica urodzin Jerzego Ficowskiego. Zmarł 9 maja 2006 roku. Ten wiersz poświęcony jego pamięci napisałam w roku 2007.
report
Jerzy Ficowski - ten, który w cygańskich, biednych oczach Papuszy zobaczył niezwykle wrażliwego człowieka
report
bardzo ładny wiersz, ale z bolącym bólem coś bym zrobiła, jest to jasne, ale jednak boli
report
Anno, dziękuję za komentarz, ale "bolącego bólu" nie zmienię, świadomie zastosowałam to powtórzenie. barthkowsky, miło mi przeczytać to jedno słowo od autora dobrych wierszy, podnosi na duchu :)
report
Wiersz bardzo pięknie spięty klamrą wstepu i zakończenia. I chyba bardzo trafny w opisie bohatera
report
Bardzo dobry wiersz . Pointa - przepiękna. A Jerzy Ficowski- zapomniany niesłusznie i cudowny poeta. Marion za przypomnienie Jego Osoby- wielkie brawa. Pozdrawiam:):)
report
Wando, Jarosławie, dziękuję za komentarze.
report