dosiadł się do mnie
przy poniedziałkowej kawie na mieście,
gość jakby w moim wieku
już z rana napity na potęgę
zdawało mi sie że zalał się w trupa w piątek
i dopiero od wczoraj wraca do niego życie
zmętniały wzrok,
zmierzwiona czupryna,
trochę obity po jakiejś burdzie
a może po prostu bok zdarł ze śmiechu
bełkotał że świat jest dziwny
że można harować pięć dni w pocie czoła
a w sobote przez chwilę nieuwagi
można wszystko spierdolić
tak że dzień odpoczynku
nie starczy by sie otrząsnąć
postawiłem mu klina i się rozgadał
że pije do pierwszej krwi
za tych co nie wiedzą co czynią
nie pamietam jak się zwracał do mnie
ale nachalnie powtarzał
że mamy tego samego ojca
nie dowierzam mu, bo wiem
że w takim przypadku matka
potrafiłaby się przyznać z klasą
wychodząc zatoczył się i wylał
kumuś misę z woda, ktoś zły
bo rąk czy stołu nie umyje
ciekawe czy jakby zmalował coś grubszego
i by o nim piali jutro w gazetach
czy bym się przyznał że mu postawiłem kolejke
czy pamietając do jakiego stanu się doprowadził
powiedziałbym z odrazą że nie znam tego człowieka...
moze by cie krew zalala ze mu pomogles? ale, ale jak to on na nich mowil czyste s...ny? _milego:)
report
Czyżbyśmy się spotkali?
report
a dziwnym trafem i mnie przez glowe taka mysl przeszla juz po wrzuceniu tego tekstu. a w szachy kiedy gramy tak a propos spotkan?
report
Oto jest pytanie:)
report
teraz to to pytanie pasuje do dwoch powyzszych komentow
report
Świetny wiersz i świetny opis sytuacyjny, nieczęsto spotykany w poezji, choć przecież powinna opiewać każdy aspekt naszego życia. Co do pytania, to mocno wierzę, że jesteś nieodrodnym synem swojej Matki więc tak czy tak nie wyparłbyś się tego postawionego klina :))
report
a moze jestem niejednorodnym synem? ;)
report
mrauu, świetny wiersz, przepraszam musiałam zamruczeć:)
report
nie no, jak kobieta mruczy pod dzwieczeniem tego co facet mowi to musi byc ciekawie ;)
report