Zmiana sposobu prezentacji
Czy można wierzyć niedowiarkom
Dziś pierwszy raz od dawien dawna ktoś mi zarzucił że ja
To taki jakiś nie ja. Plagiator I picer z antypodów.
Być może tak się postarzałem I zmieniłem.
A jednocześnie myśl przyszła że może przez te lata hibernacji na wyspie-w jaskini-jakkolwiek-przeoczyłem. Może wszystko już w tym świecie jest interesowne i wyrachowane. Może wszystko co ludzie robią obecnie jest ukierunkowane na zysk, taki czy inny swój lub na stratę dla konkurencji... Czasem się czuje jak Gombrowicz w Argentynie.
Czy są rzeczy które się dzieją przypadkiem czy wszystko jest sekretnym kodem w sekretnej sekwencji. Tak jak kod imion na przykład... I tak z chmury wzięte - Mateusz to podobno z greki "dar od Boga. A Renata - re-nathal... Ponownie narodzona .. A gdyby mieć dwa takie same imiona? Co to by znaczyło...
pisalem o tym tekst od miesiecy. zmienial sie, wil jak waz, wymykal, napietrzal w niezliczonych warstwach. chcial otwierac za duzo butelek, upadal po raz czwarty i piaty. minal czas. z calego tekstu jedno gorzkie zastanowienie zostalo.
co z ta Polska?
po prostu za duzo w niej Lisow...
A więc znów mundial. Wielkie MIstrzostwa... Znowu jakaś zbiorowa paranoja, histeria w której połowie populacji się zdaje że ma większe niź codzien jaja a bohaterami świata stają się jakieś małpoludy kopiące worek powietrza.
-Jak można być tak głupim zeby tego nie widzieć- zrywa się facet z piwem zza stolika- przecież to jest kurwa sport, najwyższy światowy poziom.
-Bez obrazy, kolega chciał powiedziec- wtrąca się drugi z piwem- że to forma rywalizacji w dzisiejszym świecie, to zaspokaja w ludziach żądzę walki, wentyl bezpieczeństwa. W jakimś sensie zastępuje wojny
a ja w takim razie mam jedno mundialowe życzenie. Chcę widzieć mistrzostwa Ukrainy...
niekiedy dzień zdaje się być czasem danym na to, byśmy zdołali wywalczyć
sobie jakąś ścieżkę do jutra. gdy zmęczeni tą walką codzienną chylimy się w
sen- ten okazuje się być niezawodnym narzędziem- manipulatorem dbającym o
nieskończoną ciągłość „dzisiaj„
dziś w nocy pierwszy raz wystraszyłem się swojego odbicia w lustrze. nigdy wcześniej go tam nie było.
