ALL WORKS Poetry (26)
About me Friends (5)

2 september 2010

poetry

Roman
Roman

gram dalej

ćwiczę wytrwale życie jak kowala w twardym fachu
wykuwam zmęczeniem oczy losu pustelnika
nadziewam śmiejąc się nadzieję gdy na spacerach mnie unika

bo jeśli kocha czemu drwi ze mnie w zamiłowaniu do obaw
czesze pstro w głowie zamiast szukać sensu zgubionego
małymi krokami między jednym a drugim z przodu lub po tygodniu

w codziennym przeglądaniu częstując wyrytym w pamięci przykładem
wybiera  ostatnie okruchy soli z działu zapomnienie by ludzkim odruchom wybaczyć
i wstąpić w błogosławione tchnienie miłości jak krzak gorejącej

Szel
2 september 2010 at 21:52

masz wielkie serce Romanie:) __dobry wieczor:)

report

Roman
3 september 2010 at 09:41

dziękuję Szel :) ...bo jeśli sól zwietrzeje czym posolimy nasze życie ?

report

Szel
13 september 2010 at 03:20

byc byc byc i jeszcze raz byc! wtedy znajdzie sie czas na wybaczenie...albo i nie to juz zalezy od naszej wolnj woli:) ja bym tak wszystkiego nie wybaczyla...nawet trupowi...! a teraz patrze Romku jak sie usmiechasz chociaz tak wirtualnie:)

report

Bozena Nitka
3 september 2010 at 15:35

witam:) bo nasze zycie składa się z radosci i upadków kiedyś łzy obeschną a soł ?? na pewno sie przyda:) pozdrawiam;))

report

Bozena Nitka
3 september 2010 at 15:36

sorki miło byc oczywiscie " sól"

report

Roman
3 september 2010 at 16:40

:) literówka jakich wiele , dzięki za odwiedziny :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register