kazdy swit jest rzeski.Nieznany.Jest zapowiedzia nowego dnia.Obietnica,ze dzis moze sie wszystko zmienic.Poranny chlod dodaje sil.Zmusza do energicznego kroku.Spiew ptakow roztapia serce i rozwiewa opary wieczornych obaw.Nowy dzien.Nowe mozliwosci.
Niecierpliwe oczekiwanie na cokolwiek innego od zwyczajnego rytmu dnia,utrzymuje sie do poludnia.Potem rodzi sie obawa.Bo nic nie zapowiada "tego czegos".Samotny obiad w drugorzednym barze rozczarowuje.Ale przeciez to nie koniec!Dopiero pol dnia minelo.Drugie pol nadal kryje w sobie tajemnice.Nadzieja odzywa.Kaze ogladac sie za siebie,wypatrywac.Doszukiwac sie czegokolwiek,co mogloby byc zwiastunem "nieznanego".
Zblizajacy sie zmierzch odbiera marzenia.Zadnego listu w skrzynce.Zadnej wiadomosci na automatycznej sekretarce.Nie pali sie swiatlo w kuchni.Nie ma zadnych zapachow.
Zachod slonca jest piekny.Jakby chcial wynagrodzic rozczarowanie dniem.Niesie ukojenie dla zmeczonego ciala.Dla duszy bol.Niespokojnosc snu.Kontury znajomych rzeczy rozplywaja sie powoli w ciemnosci.I ciszy.
Noc.Wdowa po dniu.Samotny lunatyk za oknem poglebia stan odretwienia.Blyszczy,ale zimny i martwy.O swicie tylko blady jego cien...Wstaje nowy dzien.
(1991)
Podoba mi się dystans do biegu życia, dystans jak przystanek do którego nie podjedzie żaden autobus.
report
Też znam ten ból, kiedy nie ma żadnego nowego maila. Natomiast samotność jest darem losu. Ładne to: "Wdowa po dniu"
report
"Noc,wdowa po dniu"to takze tytul jednego z moich tomikow... Ciesze sie ze sie podoba...
report
"jeszcze dzien, jeszcze dwa, wszystko sie odmieni, ulozy jak w kartach- a na razie w tygodniowym rachunku sumienia rozgrzeszamy sie z poniedzialku(...)" jakze to wszystko odmiennie wyglada widziane oczyma rutyny krancow kontynentu.... :(
report
w sumie to nie wiem za bardzo co to rutyna...nie u mnie w zyciu. To taki zapis obserwacji-jak wiekszosc moich pisadel
report