Ashke
ALL WORKS Poetry (31) Prose (6) Photography (14) Graphics (5)
About me Friends (6)

Zmiana sposobu prezentacji

10 may 2013

graphics

Ashke
Ashke

10 may 2013

graphics

Ashke
Ashke

10 may 2013

graphics

Ashke
Ashke

10 may 2013

graphics

Ashke
Ashke

10 may 2013

graphics

Ashke
Ashke

30 december 2011

prose

Ashke
Ashke

Pomocny wnuczek

Babciu! Babciu!
Do oświetlonego nocną lampką pokoju wbiegł chlopiec. Blond włosy robiły jasną falę wokół jego małej główki i podskoczyły lekko,gdy usiadł z rozbiegu na krańcu łóżka.
-Co robaczku?Co się stało?- zapytała babcia ze swojej poduszki.
-Nic babciu. Chciałem ci tylko powiedzieć,że mam prawdziwego kolegę w przedszkolu!-powiedział podekscytowany.
-Naprawdę?A jak ma na imię?-spytała babcia z zaciekawieniem.
-To Julian.-Odparł chłopiec.- Wiesz,ten co ostatnio podarł mój rysunek i się biliśmy,pamietasz?-kontynuował z zapałem.- Ale on mnie potem przeprosil i powiedział,że może faktycznie takie zwierzę gdzies istnieje,i że to wcale nie musi byc bujda...I dzisiaj opowiadalismy sobie o dziwnych stworach,co żyja w dalekim świecie i czekają aż je odkryjemy.Przecież to możliwe,prawda babciu?-spytał chłopiec obejmując babcię za ramiona.
Staruszka usmiechnęła się, a jej twarz pokryła się niewidocznymi dotąd zmarszczkami.Pomarszczona i wątła dłoń pogładziła głowę chłopca.
-Oj wnusiu,pewnie,że możesz je odkryć – powiedziała z uśmiechem.- Całe życie przed tobą.
-A ty odkrylaś jakieś dziwne zwierzę,o którym nikt nie słyszal?- spytał chłopiec patrząc z blyskiem w oczy babci.
Staruszka zachichotała.
-Wiesz,zwierza to nie...
Widząc pojawiające się na twarzy wnuka rozczarowanie,dodała zaraz:
-Ale odkryłam,że ludzie mają (...)

--- full text ---

19 december 2011

photography

Ashke
Ashke

19 december 2011

photography

Ashke
Ashke

19 december 2011

photography

Ashke
Ashke

28 may 2011

poetry

Ashke
Ashke

Rodzicow....

Rodzicow...
kocham i nienawidze
Kocham za zycie,ktore mi dali
za wszystko co dzis wiem o koniach,
ze pokretnie wskazali mi droge kim byc.
Nienawidze,
ze moje lzy nie byly wazniejsze od pieniedzy,
ze to co kocham bezdusznie ladowali na przyczepy,
ze matka czeszac swe loki
nie pamietala obcietych ogonow i grzyw,
ze ojciec co bral na kolana i glaskal mnie czule
rzucal na kolana moje grzywacze
nie patrzac czy stary czy zrebie.

Dzis stoje po drugiej stronie barykady,
rzedem z moimi bracmi z wiatrem we wlosach
Nie wiem czy spotkam ojca..
nie chcialbym
lecz gdyby...-nie mam dzis litosci dla bezlitosnych




26.06.2011,Stop Skaryszew,Budzetyn,Pajeczno

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register