Byłaś moim chlebem
a ja, choć udawałem błazna,
byłem żebrakiem.
Cóż można więcej niż
zamilknąć.
Nie można teraz mówić
o radości, to naruszyłoby
grobową ciszę mojego
serca.
Próbowałem zachwycić Cię
jak samiec pawia - tym czy innym,
co, nie syci przecież, skoro nadal
jestem
żebrakiem.
To wszystko bzdury, wiem, jak
bzdurne jest życie dla tych, którzy
posiadają jakieś szczególne, romantyczne
potrzeby uczuciowe.
Nie jesteś mną - cokolwiek o tym sądzić.
Nie przeczytasz tych słów, jak sądzę, a nawet,
jeśli spotkamy się, to po co?
By przyspożyć nam obojgu cierpienia?
Ty jeszcze może w coś wierzysz, dla mnie,
z różnych względów,
czasami tak myślę -
"stopy Krzyża albo lufa pistoletu."
Wiem, patetyczne to, a Ty nie lubisz
patosu.