Pan Hyde

Kurwa, pan Hyde. Nie jest to dobre, ale jest. Gadam z Panem Hyde i pytam: czego Pan właściwie chce. On mówi, ślini się: DESTRUKCJI. A ja mówię - to może chociaż TWÓRCZEJ DESTRUKCJI. A on ignoruje, albo jest tak zapatrzony w swój amok i mówi, za Liroyem, że jebać mu się chce.

Skąd to się bierze? Ta destruktywność? Gatunku ludzkiego? Są te koncepcje, ale już mi się nie chce wnikać we więcej, niż znam. A na razie wgl. mi się nie chce wnikać, bo robię sobie od Niedzieli urlop od myślenia. Panie Hyde, hipotetycznie, co, jak już wszystko zniszczysz, co dalej? I tak to ja będę z tego powodu cierpiał, a nie Pan, bo Pan jest tylko jakimś podsystemem mojego ssaczego mózgu, a to ja muszę trzymać to wszystko w ryzach, Pana też, z całym szacunkiem i sympatią, Panie Hyde.

Idę chlać.

...

Może jestem naiwnym dzieciakiem wykorzystywanym w dzieciństwie przez pielęgniarkę, ale Pan Hyde mi się uruchamia jako obrona. To ma sens, o ile cokolwiek ma sens, a skoro fizyka ma sens, to to może też. Taki trop.

Panie Hyde, My Guardian Anger.

Dobra, na razie Pan Hyde rozkoszuje się cukrowym barankiem, tylko żeby potem nie poszedł na łowy, wiesz, bo chuicho jest pierwiastek uran, a on i tak jest częścią podsystemu, a jak coś to cierpi cały system, tj. JA, Pietras Adam. Pan Hyde znika jak cierpię, stawia się do oporu, ma kurwa siekierę, ale jakby co, to w bólu nie towarzyszy.

Nikt nie towarzyszy w bólu, ale to inna funkcja. Nawet kurwa Nazarejczyk.

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register