Przysiadło deszczem spocone pragnienie
jakże żywotne złocisto narożne
duszyczkę czesze by nagłym zjawieniem
zapłonął Wojciech
spytałem z drżeniem czemuż to imieniem
posyła oddech tak marnej jednostce
gdyż wierszem piecze czującym istnieniem
całkiem rozmownie
radością przenieś słowiczym strumieniem
dobroci bochen wkładając kosztownie
powiedział rdzeniem podając desenie
duchem symfonie
/Strofa saficka/
Jak widać nie tylko pantum masz świetnie opanowane, Wojtku. Bardzo lubię strofy safickie, tak nawisem mówiąc:) Pozdrawiam serdecznie.
report
Wspaniała polszczyzna. Dla mnie melodia pięknie niesie treść. Pozdrawiam ciepło.
report