Został stracony
Kiedy styczniowy mróz strasznie heblował
całun śmiertelny począł się panoszyć
Stracony został
Wisząc ze sznurem ostatniej pieszczoty
młodziutki harnaś dech śmierci smakował
Stornel
/Został stracony na szubienicy 26 stycznia 1796 roku w Kamesznicy. Miał około 28 lub 29 lat.../
Nigdy nie napisałam stornela, jakoś mnie do tego nie ciągnie, ale kto wie, może kiedyś spróbuję, a co do Proćpaka, to nie miałam pojęcia o tym beskidzkim zbójniku, ponoć został stracony za to, iż pomylił jałówkę z sarną i ją zabił. Cóż tak często bywa, że ludzie tracą życie tak naprawdę niesprawiedliwe, bo za zabicie jałówki taka kara, to jakieś szaleństwo, bywa i tak, że ktoś ponosi śmierć medialną, bo zabija go ludzka zawiść, np. z powodu tego, że ktoś wspaniale pisze, albo, że inni go doceniają, niestety zła na tym świecie nie brakuje... Dobrej nocy Wojtku życzę
report
Zawsze można napisać pierwszego stornela, później same idą. Jerzy Fiedor zwany Proćpakiem, miał żonę i dzieci. Dzieci mieszkały wraz z matką w oddalonej od Kamesznicy Milówce. Rodzina, bliższa, dalsza harnasia była prześladowana, przez ówczesne władze. Po egzekucji rodzina wyparła się wszelkich korzeni łączących ze zbójem. Mijały lata, syn zapoznał pewną chłopkę z odległej wsi, miał z nią nieślubne dziecko (córkę). Tę potajemnie bez podawania nazwiska ojca ochrzczono w kościele w Milówce. I ta ochrzczona córka z nazwiskiem panieńskim matki, z biegiem czasu powiła córkę. Ta natomiast wyszła za mąż za pewnego chłopa (Nazwiska nie podam). Reszta to już historia wielu rodów... Nikt z bliskich i dalszych rodzin nie chciał mieć przodka, który kradł, mordował, i przyniósł na rodzinę wszelkie prześladowania. Rodzina wolała mówić, że ród Proćpaka wygasł, ale trwa on po dziś dzień... (Z lewego, lub prawego łoża).
report
No tak później ponoć kradł, ale o morderstwach nic nie czytałam. ttps://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Proćpak. Co do pszczoły to mam o niej wiersz, w sumie nie do końca tylko o niej, pewnie się kiedyś tutaj pojawi.
report
Jego kompania była jedną najkrwawszych w Beskidach. Dla górali był bohaterem, dla bliskich już nie...
report
Przyznam się, że jak czytałem to myślałem że chodzi o kwiat. Nie wiem, czy autor tak to zrobił celowo, ale sądziłem po pszczołach i jakoś tak po ogólnym wrażeniu
report
Nie ma tu pszczoły, są jedynie pieszczoty liny szubienicznej, na której zawisł. Do dzisiaj nie zna się jego miejsca pochówku.
report