spojrzenie w szyby szklaną taflę
przygniata mnie gorzką tęsknotą
gdy opętana zazdrością patrzę
jak sobie stąpasz pewnym krokiem
podążasz do nieznanego mi celu
nie poświęcając nawet myśli żadnej
mechanizmowi ciała wspaniałemu
który pozwala ci iść tak ładnie
opieram na poręczach słabe dłonie
by mnie przeniosły nieco bliżej
śliskiego parapetu mignął koniec...
i oto znów spokojnym krokiem idę
Twój mechanizm ruchu jest precyzyjny wiersz udany...Pozdrawiam !
report
Wiersz jakby na krawędzi... za którą pogodzenie. Tak go rozumiem i tak we mnie zamieszkał. Mocny w wyrazie. Gratuluję!
report
wiecej w nim moich warstw niz niemoich... zadomowie sie w tym wierszu na pare chwil... zanim spokojnie...pojde... mocny...
report