11 february 2025

prose

Marek Jastrząb
Marek Jastrząb

Laura i Filon

Muszę powiedzieć, że nigdy przedtem nie było aż tylu matuzalemów w jednym miejscu. Jeżeli dotychczas zdarzały się większe imprezy, jak, dajmy na to, stypy, jeśli wcześniej wszyscy zgromadzeni ciekawscy mieścili się w nim swobodnie, to teraz panował ścisk i zaaferowany zgiełk. Kiedy zaś poczęła krążyć wieść, że oblubieńcy przekroczyli siedemdziesiątkę, chętnych ujrzenia samobójców przyszło co nie miara. Był więc nie wiadomo z czego dumny dyro A. z bukiecikiem fiołków. Była też nasza przewodnicząca, Ab, przysadzista babina o potężnym głosie i równie gigantycznym sercu.

Pojawiły się pielęgniarki prosto z dyżuru. Zjawili się też pobliscy autochtoni z niedalekich pokoi. A wszyscy zaaferowani, podnieceni, odwaleni w co kto miał. Pan młody, podstrzyżony na małorolnego szlachetkę, ogolony i pachnący lawendą, prezentował się dostojnie, a panna młoda tryskała szczęściem. Umalowana, lecz bez przesady, robiła wrażenie nieśmiałej, mimo to krygowała się jak jaka zalotnisia, kokietka, flirciara, kobieta dysponująca wyraźnymi fragmentami urody.

Historia niczym z filmu: pan młody miał dosyć poprzedniej. A z obecną czuł się całkiem do rzeczy. Oboje mieli ryzykanckie usposobienia, postanowili przeto „wyjść na przeciw kosmatym skłonnościom”, jak powiedział świadek, złośliwiec, kumpel z sąsiedniego wyra, zawistny, że to nie on zdobył się na odwagę i przepuścił taką okazję. Co w pewnym sensie było i moim udziałem, gdyż i ja podzielałem jego zdanie, ja również miałem chrapkę na kobierzec, toasty, pompę w otoczeniu lampionów i ja też nie mogłem przeboleć, że to nie mnie trafia miłosny szlag.

Innymi słowy, spotkali się dopiero na egzekucji. Ślub należał do niezapomnianych wydarzeń. Był częścią atrakcyjnych zajść kończącego się lata. Urozmaiceniem nudy, gdy nie było co robić i pozostawało nam tylko tępe słuchanie wiatru za oknem, kropel bębniących o dach.

Bezka
11 february 2025 at 11:49

Świetny tekst. Pozdrawiam

report

wolnyduch
11 february 2025 at 22:01

Tak świetnie napisane, choć nigdy bym nie określiła związku małżeńskiego egzekucją, a tak poza tym człowiek ma tyle lat na ile się czuje, nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy jeśli nie są przykuci do łóżka i ciężko chorzy nie potrafią cieszyć się choćby z drobiazgów, no i nie wiem jak może się ze sobą nudzić, gdy dnie za szybko mijają. Tak poza tym bywają starsze osoby, które nawet mając 90 czują się dobrze, znałam taką panią, odwiedzałam ją aż do śmierci, była na chodzie i miała sprawny umysł, a odeszła w zeszłym roku, tuż przed Bożym Narodzeniem w wieku 94 lat, brakuje mi rozmów z nią, lubiłam ją ogólnie zawsze lubiłam starsza osoby, jeszcze jak byłam dzieckiem. Pozdrawiam wieczornie, Marku, z uznaniem dla pióra.

report

Marek Jastrząb
12 february 2025 at 04:26

wolnyduch Co do „egzekucji”, to pełna zgoda, ja też bym tak nie rzekł, ale rzekł tak sprawozdawca, facet (sentymentalny ironista), który 7 lat mieszkał w Domu Pomocy, a swoje wrażenia spisał w nieopublikowanej książce „Staruszkowo”; kilka opowiadań znalazło się tutaj. Pozdrawiam mj

report

Jaga
12 february 2025 at 09:15

A' propos niewydanej książki. Może warto zawalczyć o to wydanie. Do kąśliwej ironii dodać więcej niż szczyptę humoru, moim skromnym zdaniem, a pozyskasz wielu czytelników.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register