25 february 2018

poetry

zingara
zingara

lawowe czekoladki

 



latem. Edith Piaf śpiewała,
a może to ja - na szczycie końca świata 
wiatr miał smak zielonej mięty.

tworzyła się poezja. Łapałam blask dłońmi, 
on patrzył i patrzył mówiąc - moja wenus. 

świetliki wiły aureolę. 
puch. każdego dnia coraz więcej, 
więcej. 

poszarpane pióra posklejałam mąką
- amnezja upchana w jednorazową torebkę.
chwilo trwaj.

wyschnięta między wersami 
pozostanie pyłem.

alt art
26 february 2018 at 09:54

gdyby nie aristajos to mógłby by być mit o orfeuszu i eurydyce..

report

zingara
26 february 2018 at 12:30

jestem uczulona...

report

alt art
26 february 2018 at 13:50

podejrzewam Ci o wszystko, co najgorsze..

report

zingara
26 february 2018 at 15:01

jejkuuu... aż się boję ...

report

alt art
26 february 2018 at 15:15

nie bój nic..

report

zingara
26 february 2018 at 15:24

wzięłam oddech ufff pozdrawiam :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register