Poetry
Zmiana sposobu prezentacji
wrzesień(lada chwila i po wrześniu)
.
"Bo cóż jest wiersz jeśli nie ozdobą"
J. Iwaszkiewicz
.
widzę poetę który zwykłe słowa
zmienia w modlitwę - dzień po nocy ciemnej
przywraca wiarę w życie co od nowa
spełnić się pragnie i w tobie i we mnie
.
widzę poważnych zatroskanych ludzi
którzy próbują odnaleźć się w tłumie
chwilę spokoju która serca studzi
gdy tę niezwykłość chcą ze sobą unieść
.
ciągle ostatni gdy pierwszym w kolejce
los zawsze sprzyja i fortunę niesie
a ja tym dwojgu czytam swoje wiersze
w brązach kasztanów dojrzewa już jesień
jesień przyszła zwyczajnie o właściwej porze
jakbyśmy byli umówieni na randkę
były kwiaty włoskie wino spacer we mgle
taniec pośród spadłych liści
widziałem w niej zabawną
trochę szaloną dojrzałą kobietę
.
nie wiem jak ale zaraz po północy
jesień wylądowała u mnie w łóżku
pospiesznie zdjęła majtki
jakby cały czas sprawdzała
czy między nami zaiskrzy
.
nad ranem obiecała słoneczny ciepły dzień
i nie był to sen
już wiem
widziałem cię
drzewo widzi cień
wiatr i woda
cisną do brzegów
otwartych ust nie domykaj
faluj ze mną po morzu życia
podobni a tak różni
w podróży w próżni
otuleni szalem
splecionym z blasku gwiazd
na obłokach słów
płatki róż opadają
odpadamy w sen
jutro też jest dzień
Pamiętam ten dzień
Wielki wybuch
Rozpadłam się na miliony cząsteczek
Moja nieświadomość
Rozszerza się nieskończenie
I dalej
I szerzej
Wciąż lecę
Chyba nie wrócę
Egzorcyzmy Sen-Bela (przestrzeń myślowa 2026)
Meandry rzeki Meandry drzewa Meandry energii
Pani Jeziora obudzona a wraz z nią
tchórz diabeł
ale ognie dadzą sobie z myślami radę
Zwierzęta delikatne i grzeczne
Myślotok - ślinotok słabego ciała-ducha
Podziemny bredzi, podziemny kłamie
Pani Wulkanu
ode mnie chce
ani rozkoszy ani morału
Może rozkoszy
może ochrony może morału
bez ślinotoku bez amoku
Pani Nowego Życia, Żywego Życia, Samego Życia
Pani największych przemeblowań
Sen o potędze woli i uczuć
Ech, jak one są obliczami nas samych,
gór, chmur - ale dla nich nie zmienia
się przyzwyczajeń
nie rezygnuje z bycia sobą
(...)
--- full text ---
położę się i zdrzemnę dopóki jest ten deszcz
chmury mi powiedzą kiedy się skończy
wtedy wstanę i nałapię myszy
w tym śnie są mądre anioły
one wiedzą o wiele więcej przebywają na wysokościach
i gdyby były cały czas z nami
nie było by końca olśnieniom i informacjom
ale mi wystarczy drzemka na przeczekanie deszczu
ruchy chmur ale i powietrza smak/
poinformuje śpiący, obliczający umysł kota
umysł mój umysł żaby
że można już roznosić listy
zjeść żabę
zasnąć obudzić się zakrzyknąć
EUREKA!
o świcie to nie powietrze
to ty wciąż pachniesz wiosną
jesienią gdy liść na wietrze
i chryzantemy rosną
.
i dzień przy tobie wstaje
słońce nad wyraz złote
listopad staje się majem
a my kochamy się - potem
.
kawa - dwie filiżanki w dłoniach
zadziwiasz swoją prostotą
sercem oddanym co dnia
miłością nie odtąd-dotąd
.
gdy krople rosy w jałowcach
wrzosy się pławią w fiolecie
jesienna miłość - w niej zostać
ach jak przyjemnie gdy gniecie
.
szczęście
nie musi nic robić
poza byciem
tam gdzie jest
nie opuszczaj go
dla cudzego nieszczęścia
bądź raczej
siłą przyciągania
która udaje
że niczego
nie przyciąga
wszystko
co próbuje cię wciągnąć
wpada
dokładnie tam
gdzie ty
nawet nie drgnąłeś
każdy z nas miał swój sposób na życie
każdy z nas miał swój cenny czas
zegary biegły w jednym kierunku
pobiegłem daleko inni stali w miejscu
szkoda pogody by się gnębić
zapytaj się czy mam ogień
na ustach z papierosem
wyglądasz głupio
odpalam i znikam
gdzieś za rogiem
słońce czy deszcz moczył nasze włosy
w sercach świat każdy taki sam kolorowy
wybrałem drogę żołnierza nie kaznodziei
ślubowałem ojczyźnie i walkę za nas
I. Fotografia
Poezja żeliwna woń nudy moich cieni mały będzie ten wiersz
zimno.
Kaloryfer odkręcony
luce, luce,
można spać gdy światło źle ustawione
II. Na schodach
Miałem wyjść na papierosa więc ubrałem kurtkę
jakim czynnikom światło zawdzięcza swój ton
pokaż rączki pokaż rączki biały kołnierzyk
chodź jeść chodź jeść po raz trzeci zamiatanie
kiedyś to wszystko zostanie przerwane
Gdzie dwoje się spotyka
tam trzecie się czai
to mnożenie rzeczywistości
rzeczy się łączą ze sobą
a to już nowe ja, rzeczy się rozpadają
wielość z jednego, ciągle dodawanie
nawet z odejmowania
Mózgi sterujące całościami poza nami
w nas, bierze się myśli za bogów
Julian Jaynes, ale myśl jest elfem
zniknikiem wypełzłym z mroku
wspólnej świadomości
budzącej się w zderzeniach par
Gdzie czyha trzecie, gdzie
czyha duch, samokreujące się
nadpoziomy, piętra zamieszkałe
przez schodzące tu anioły, przez
wędrujące stąd tam dusze
Pisane na rejonie, w miejscu,
gdzie w śnie były góry,
(...)
--- full text ---
