17 marca 2021

poezja

Toya
Toya

ja Weronika

z wieczornej ciszy uszczknę odrobinę rosy
do przemywania oczu
z zakrzepłych obrazów wyrastają ciernie
tyle ich bierzesz do snu

zapobiegliwi próbują je zapić
myśląc że rozcieńczone
nie będą się układały w plamy na słońcu
skąd na pewno nie widać jak starasz się nie zasnąć

podczas jednej z wielu burz
sosna oparła się o mój dom niczym poprzeczna belka
którą niosłeś aż skończyła się droga

to nie to drzewo i nie ten ogród
a znój ten sam
ostry zapach strachu i potu

mogłabym znowu przyjść otrzeć ci twarz
tylko zapukaj w ścianę a skrzypną drzwi
zabrzęczy tłum napierający na okno

alt art
18 marca 2021 o 09:20

jeszcze jedna chusta..

zgłoś

jeśli tylko
18 marca 2021 o 09:42

przeprowadzki zmieniają nic..

zgłoś

AS
20 stycznia 2025 o 15:20

chyba trzeba Cię tu przywołać z powrotem :))) bo wielu spośród nas docenia Cię bardzo, a i zawistników tu nie ma :) serdeczne, Ewo :)

zgłoś

wolnyduch
20 stycznia 2025 o 15:26

Zmieniają się epoki, ale ból towarzyszy ludzkości od zawsze, a Wiersz, jak zwykle doskonale poprowadzony, miło wiedzieć, że Poetka tutaj bywa. Serdeczności ślę, jak zwykle z podziwem dla pióra :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się