Babci
Stareczko co dla twych synowych
byłaś prawdziwą niewdzięcznicą
suchą miotłą z chudym warkoczem
a przed prawnukami ukrytymi pod stołem
potrafiłaś paść na kolana
pamiętam pierwsze mokre razy
gdy porwałaś mnie nachyloną
ku tajemnicy studni
i trzymałaś w bolesnym uścisku
a potem błagałaś Pón Bóczka
o darowanie win
straciłam twoją dziedzinę z oczu
teraz wraca w strączku grochu
w zapachu matki lawendowej
niegodnej macierzanki
żółtymi sodziakami na liściu kapusty
które bielą się cukrem jak szronem
lawe(n)dowej - chiba ;) dobry wiersz, taki nieoczywisty.
zgłoś
Dziękuję :-)
zgłoś
... przepiękny...dziękuję! Specjalnie dla niego się zalogowałam.... to jest boskie rozumienie człowieka tak pełne miłości, że aż mnie....zatkało.......
zgłoś
przycupnęłam - nie żałuję...
zgłoś
Zuzanna i Bosonoga - pięknie dziękuję za wizytę i miłe słowa.
zgłoś
dobre i przemyślane pisanie. może tylko "twych " mnie uwiera :)
zgłoś
dzięki, Darek :)
zgłoś