Zmiana sposobu prezentacji
na jej ręce jeszcze czeka brudna podłoga,
chleb, czajnik, łóżko i ciało. Ciężkie, bliskie.
szybki oddech znikąd, zewsząd. ciepły szept
jak sekret zamknięty w ułamkach spojrzeń.
otwiera delikatnie drzwi. powtarza jego imię.
szorstko, bez zdrobnień. chciałaby odpocząć,
zatrzymać się, przysiąść na tamtej ławce,
kiedy jeszcze naiwnie czuli, młodsi , jaśniejsi ,
uciekając w przyszłość, gubili w pośpiechu zwinięte
koszule, chustki, swetry, liście, listy.
teraz chodzi cicho po zimnym mieszkaniu,
bezwstydnie nieszczera, z wymuszonym uśmiechem
rozwiewa resztki nocy, wietrzy pokój, zamyka przeszłość.
wie, wytchnienia nie będzie, a nadziei tylko tyle,
ile zmieści w słowach.
Babci
Stareczko co dla twych synowych
byłaś prawdziwą niewdzięcznicą
suchą miotłą z chudym warkoczem
a przed prawnukami ukrytymi pod stołem
potrafiłaś paść na kolana
pamiętam pierwsze mokre razy
gdy porwałaś mnie nachyloną
ku tajemnicy studni
i trzymałaś w bolesnym uścisku
a potem błagałaś Pón Bóczka
o darowanie win
straciłam twoją dziedzinę z oczu
teraz wraca w strączku grochu
w zapachu matki lawendowej
niegodnej macierzanki
żółtymi sodziakami na liściu kapusty
które bielą się cukrem jak szronem
Ojcu
Widziałam
rosło na tobie ubranie
opadały za duże słowa
Ciepły ból
otwierał ciało nagle
jak dreszcz
Zapomnij
Ja nie
Rankiem zniknąłeś
razem ze szpitalnym kubkiem
Został tylko cień
wędrujący skrajem okna
i szron na szybie
To ja, Gerszon Ram, chodziłem ze słowem w Sprawie Bożej
Człowiek walczy z człowiekiem, od ducha ucieka
A. Mickiewicz
mój prastary duch mieszkał w kozie i palmie
doświadczał okrucieństwa walki
uczył się cierpliwości od rybaka
po raz kolejny przyszedłem na świat w Wilnie
jako syn żydowskiego księgarza
z dzieciństwa pamiętam kołyskę utulną
długie noce pustkę i chłód
ogrzali mnie chasydzi
światło dotykało wileńskich piwnic
w gorączce patrzyłem
jak drukarnia ojca płonie
języki ognia pochłaniają kolejne bele papieru
liżą mój strach oplatają ojca
a płomienie unoszą jego krzyk
(...)
--- full text ---
