Poranek

na jej ręce jeszcze czeka brudna podłoga,
chleb, czajnik, łóżko i ciało. Ciężkie, bliskie.
szybki oddech znikąd, zewsząd. ciepły szept
jak sekret zamknięty w ułamkach spojrzeń.
 
otwiera delikatnie drzwi. powtarza jego imię.
szorstko, bez zdrobnień. chciałaby odpocząć,
zatrzymać się, przysiąść na tamtej ławce,
kiedy  jeszcze naiwnie czuli, młodsi , jaśniejsi ,
uciekając  w przyszłość, gubili w pośpiechu zwinięte
 koszule, chustki, swetry, liście, listy.
 
teraz chodzi cicho po zimnym mieszkaniu,
bezwstydnie nieszczera, z wymuszonym uśmiechem
rozwiewa resztki nocy, wietrzy pokój, zamyka przeszłość.
wie, wytchnienia nie będzie, a nadziei tylko tyle,
ile zmieści w słowach.

alt art
8 february 2016 at 11:00

przechodzimy niespiesznie na poprawność; zapachy zostawiamy do przepracowania; później ogrody rozczarowania..

report

Damian Paradoks
8 february 2016 at 11:28

jest taki moment w życiu kiedy patrzenie w przyszłość spotyka na swej drodze zwierciadło ;)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register