23 stycznia 2020

poezja

abandon
abandon

Szkice węglem

Dzisiaj namaluję obraz twojej twarzy,
szkic z pamięci zrobię, podkreślając cechy
charakterystyczne, które mnie urzekły –
zanim echo wspomnień całkiem je zamaże.
 
W tajemniczych rysach doszukam się piękna,
w głębi czarnych oczu – zatopionej duszy,
która już od dawna próbuje mnie skusić,
bym podążył za nią nawet i do piekła.
 
Uwydatnię usta lekko rozchylone,
żeby mogły szeptem wypowiadać – całuj,
nim w przypływie uczuć jak magnezja spłonę
 
refleksami świateł, co we włosach grają –
tintą na portrecie. Przystrojona pąsem
spojrzysz pożądliwie, chociaż i nieśmiało.

alt art
23 stycznia 2020 o 11:34

żeby w dwudziestym pierwszym wieku poświęcić sześć roków na szkicowanie sonetu, to trzeba być oderwanym..

zgłoś

abandon
23 stycznia 2020 o 11:45

Nie oderwanym, a raczej nieprzywiązanym. Roki nie były stracone.

zgłoś

alt art
23 stycznia 2020 o 11:48

odetchłem z ulgom..

zgłoś

abandon
23 stycznia 2020 o 12:00

pełnom piersiom...

zgłoś

blue eye
27 stycznia 2020 o 21:39

Lubię sonety.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się