20 december 2014

1 january 1970, thursday ( Roku Pańskiego )

Roku Pańskiego
czyli świątecznych wspomnień czar, czyli powrót do kraju lat           dziecinnych
                          czyli Życzenia
Roku Pańskiego się działo, co Wam opowiem
Świat z mgły się wyłania, wnet każdy się dowie
Miejscowość nieduża, między dwoma wzgórzami
Jedno, Korpusią Górą zwane aż wiekami
Próżno dzisiaj na mapie szukać miana góry
Z ust, do ust, od dziadunia, ojca, do córy
W mej pamięci z bitew Napoleona
By przeszłym wiekom się kłaniać, nie dać im skonać
Wigilia Narodzenia, gdyż dzień to najświętszy
Rodzina od świtu krząta, śnieg coraz gęstszy
Dziadkowie, rodzice, potrawy przyrządzają
Dzieci choinkę stroją i bombki wieszają
Aniołki z papieru mama wykonała
Łańcuchy dzieciarnia, błyska lameta cała
W ciepłym blasku świeczek, z lukrem pierniki
Jak śnieg wata, sople nawlekają zaś smyki
Babunia, co dobrym sercem ludzi jednała
Krewnych usadza, Rodzina zmieści się cała
Obrus biały, sianko, barszcz i zupa grzybowa
Kompot, ryby, makiełki, i kutia też była
Od mamy, gdyż z dalekich stron pochodziła
Dwanaście tych potraw podniebienia kusiło
Więcej nie wspomnę, chociaż od nich się nie tyło
I puste miejsce wkrótce sąsiadka zajmuje
Pusty talerz też pełny, ciepło strawy czuje
Dziadkowie, Rodzice, Wujostwo, Dzieci wszystkie
Opłatkiem się łamią, podają wokół miskę
Niech nam Wszystkim szczęście Boże Dziecię przyniesie
Pierwsza gwiazdka skrzy się nie sama w niebiesiech
Dziadunio też opłatek zwierzętom wykłada
Czy koń, zwany Maćkiem, ludzkim językiem włada?
Wznosi oczy do nieba, gdyż Boga hołubi
Na znak, bo teraz Maciek, to koń, który mówi
Północ, więc na pasterkę gromadnie zmierzamy
Ścieżka w śniegu się wije, trzymam się mamy
Kościółek nieduży i światełkami mruga
Śnieg iskrzy zmrożony, droga zdaje się długa
"Bóg się rodzi", z tysiąca gardeł zabrzmiało
"Wśród nocnej ciszy", żeby nie było za mało
Dzisiaj w Betlejem", aż para z ust bucha
Śpiewam i ja, dziadunio na rączki zaś chucha
Wracamy szczęśliwi, spełnieni, choć szczypie mróz
Taty kolej chuchać, cóż, łezka toczy się znów
A pod choinką tymczasem Dzieciątko było
Zdumienie i szok, czy to się dziecku nie śniło?
Blok rysunkowy, kredek chyba ze czterdzieści
Ach, tutaj to czekolada srebrem szeleści
I pomarańczy zapach w noski wciągamy
Głaszczę kredki, przytulam do taty i mamy
Patrzę na choinkę, na gwiazdki rozświetlone
Zielona świeczka pali się mocniejszym tonem
Dmuchnęłam i świeczkę zgasiłam, drżąca cała
Uff, lametę i choinkę uratowałam
Śpią Rodzice i Rodzeństwo, śpią też Zwierzęta
Ta najmłodsza spać nie może, przecież pamiętam
Bo Gwiazdka i prezenty, i Rodzina cała
Koń, który mówi, Dziecię i ja, także mała...

Że infantylne, cukrem pudrem posypane?
Że zmyślam i historie z palca wyssane?
Że nieudolnie rymy klecę, bez polotu
Że co najwyżej mogę pleść wersy kotu?
Cóż, powiem tylko, żadna ze mnie tam poetka;)
I przeszłość zapamiętałam oczami dziecka
Za jej sprawą, jak co roku składam życzenia
Cudu Wigilii, Świąt Bożego Narodzenia
Wszelkiego dobra, zdrowia, życzliwości ludzi
By Kraj nasz zapiekły w końcu się obudził
By waśnie, złości, pojednaniem się skończyły
By życie w zgodzie nie było ponad siły
By Ojczyzna w cudzie miłości wytrwała
By nasza Ziemia domem dla wszystkich się stała

RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA



other diaries from: 20-08-2016 , 01-01-1970 ,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register