Zmiana sposobu prezentacji
wiem jak szeptać myśli
w jedną duszę
przeznaczone
w półmroku
gdy czoło dotyka czoła
oczy zaglądają w oczy
głęboko
by do serca patrzeć
szept wtedy płynie z ust
tylko do jednych uszu
a czarem nocy
świat głuchnie na to
dla Ciebie szept
co głaszcze umysł
dłońmi kochanka
mąci muzyką szalonej tancerki
wiruje
przenika do stóp
ciepłem dotyku
wspomnisz go rano
by pragnąć po zmroku
jak snu
pocałunki jeden za drugim
idące wyżej
gdzie wilgoć warg dotykam
tylko szmerem oddechu.
wiem czujesz to
drgnienie jak iskra
zabiera kontrolę nad ustami językiem wtopionym w ciebie
jak niecierpliwy palec wewnątrz
aż spazmem dłonie na mnie
krzyczą dość
całuję i wchodzę
by dać upust biodrom
temu co kołyszą
życie.... wrzód
różowy dzieciństwem
co wzrósł młodością
nabrzmiał i dojrzał
czerwienią pierścienia
z żółtym kamieniem
pełni księżyca
na granicy zdrowia
pękł przekłuty
rozlany w opatrunku starości
chwilę jeszcze drżał z zimna
jak listopadowy znicz
aż przyschnął wieńcem
na bliźnie nagrobka
przysypany szronem
śmiertelnego poranka
obraz Twój odnowiony
w mojej pamięci staruszce
znów na długi czas musi wystarczyć
jak konfitura
co osłodzić ma
zimne wieczory
żal tylko że słów
wypowiedziałem tak mało
by uśmiech Twój opisać
i oddać słowami tę chwilę
w której topnieje
największy twardziel
zbudowany lodu myśli
kamieni ambicji
sklejonych pewnością siebie
chwile tak niedoścignione
a tak łatwo trawione
przez ślepca któremu
poza młodą świadomością
nic nie warte są fajerwerki
Twojej urody
(...)
--- full text ---
