Drzewa najbliższe drodze

Z nastaniem chłodów niebo wydaje się krótkie, dlatego Lucyna zdejmuje
lepy na muchy posypując sutki pieprzem, wyznacza granice ssącemu dziecku.
Walka idzie na kły i pazury. W którejś z trzech warstw halek, pożółkła twarz
Jezusa — babka zaklina pierze, wyszeptując je z inkrustowanych dłoni,

ledwie widoczna przez zaparowane szyby, gdy Lucyna odciąga po szklance
na pierś. Za stogiem siana mężczyzna gubi się i odnajduje, aż przygarnia go
mgła, jak kościół znika w jej wnętrzu. (Jest ziemia, i rzeka. Nieznane pochodzenie
alkoholu). Samotna linia lasu, który raczej zajmuje się śmiercią.



z cyklu: o wychodzeniu na swoje

alt art
26 october 2019 at 15:18

jego też przygarnia mgła..

report

supełek.z.mgnień
26 october 2019 at 16:02

Prawda? (Dziękuję, że po trzech latach, doczekał się słów).

report

alt art
26 october 2019 at 16:05

ja bym zaokrąglił do trzech i pół..

report

supełek.z.mgnień
26 october 2019 at 17:16

Yhm, ano tak.

report

jeśli tylko
26 october 2019 at 19:22

jeszcze nie listopad..

report

supełek.z.mgnień
27 october 2019 at 09:49

Jeszcze nie.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register