|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (109) Proza (3) Dziennik (57) Fotografia (25) Grafika (1)
Pocztówka poetycka (2) O autorze Znajomi (64) Kolekcje (1) | |
wczoraj w ręku trzymałam swój kamień
nie w sobie widziałam winy
obrałam już cel
jednak odrzuciłam kamień
najdalej
najdalej jak tylko mogłam
bo mój grzech
publicznie został przypomniany
„wieniec z tamaryszku”
kadzidłem hołd oddałam
popiołem posypałam głowę
na znak pokuty też
spojrzałam na brak palców
potrzebnych do splotu
oczami Magdaleny spojrzałam
bo potrzebowałam
podarowanych Jej słów
nie otrzymałam ich
bez słów
bez palców
na kolanach
niema modlitwa
jednak wysłuchana
oczami Magdaleny zobaczyłam
fioletową nitkę na lewym nadgarstku
poczułam wilczy głód
i zrozumiałam swój grzech
bulimia uczuć jest we mnie
ból duszy splótł palce
bezpalcowych dłoni
dziś
już lepiej…
no tak, to tu je straciłaś...:(:)
zgłoś
nie tu:), ale straciłam...właściwie zyskałam...nikt nie przywiesi mi już etykietki...no bo na czym?...:)
zgłoś
pomysłowość etykiet przywieszaczy zadziwić może...:)
zgłoś
...np, do swędzącego nosa:)))...
zgłoś
cóż Ty się tak bronisz przed etykietkami; cóż mi one..
zgłoś
...nazywają, nie pozwalają na zmianę... ...najpiękniejsze, to co nienazwane...
zgłoś
to by znaczyło, że nazwa ważniejsza niż desygnat; chiba nie masz racji; przynajmniej na pierwsze trzi rzuta oka..
zgłoś