abym mógł być galopem w dziki pęd koniczyny czterolistny uciekam
od konwulsji myśli i schizofrenii kłamstwa zakotwiczonej na trwałe
w porcie gdzie mewy zapomniały o wzlotach teraz niewidzialne
rozmyślania pośród czterech ścian przekroczyły granicę
ale mam jeszcze skrzydła potrzebuję wolności ptaków białych szali
łopocących na wietrze i widoku z doliny na dom który będzie moim
kiedy pozostawisz w nim swój ślad wszystkimi za i przeciw
zapakuję do niego to co utracone świadomie profanując przeszłość
zabiję komara który wysysał krew ukradkiem udając kukułcze
gniazda wtedy nowy horyzont pozwoli oddychać twoim powietrzem
nieustraszony wskrzesi świty i obudzi dzień w którym skończy się
tułaczka a zacznie historia stworzenia z tobą w roli głównej
chodź do mnie
"chodz do mnie" i kiedy nasycę się tobą a ranki stanaą sie nudne wtedy powiem komarze wysysaj krew w innym gnieździe kukułczym.:)
report
hehehe... tak powiesz? :)))
report
Powątpiewam byś się starał mnie nie zanudzać . Jak na razie to powracam ..ale ciiiii,zawsze mogę wzlecieć na inne wyżyny zn strofki. ")
report
ot... ptica :)))
report
No ,no,no ...tylko bez piórek mi tu.:)) Ale i tak czytam....od deski do deski.
report
:))) oby nie do grobowej ;)
report