4 may 2013

4 may 2013, saturday ( Karma (6) )

Tęsknię za ludźmi, których poznałam i których muszę, zwyczajnie muszę, poznać. Zdaję sobie oczywiście sprawę z faktu, że nigdy nie będę miała stuprocentowej pewności co do intencji osób, które wiedzą już to i owo. Ale z kilku doświadczeń uświadomiłam sobie, że uśpiona dotąd intuicja zaczyna się budzić. I że coraz lepiej, pewniej i swobodniej czuję się w towarzystwie ludzi ze światka artystycznego. Może to dlatego, że, by czuć sztukę, przesłanie i samemu tworzyć, trzeba być otwartym na nowe? A nowe niekoniecznie oznacza, że jest to diametralnie inne. Może być podobne, ale różnić się szczegółami, które na pierwszy rzut oka nie mają znaczenia albo są wręcz niewidoczne. A czy można za bardzo wejść w czyjś świat? Przecież to, ile mówimy drugiej osobie, zależy tylko od nas. Jest jeszcze klimat, fakt, że jest ktoś, kto naprawdę słucha, jest ciekawy, ale... Są rzeczy, które wcale nie chcą wyjść na światło dzienne. Nawet w największym przepiciu. A podobno po trzeciej lampce wina to już nie jest rozmowa a przepływ informacji. Coraz częściej odkrywam, że żałuję, że nie ma mnie tam albo w zupełnie innym miejscu. Bo, na przykład, chciałabym znowu siedzieć z kimś nad filiżankami kawy na warszawskiej starówce i dowiedzieć się później, że ten ktoś uważa kobietę pijącą wyłącznie caffe latte za małolatę. Oczywiście z przymrużeniem oka i bez świadomości, że irish coffee też jest na liście częstych zamówień w kawiarniach. Albo spotkać się niby przypadkiem z fetyszystą uśmiechów i mocno podmalowanych oczu w galerii handlowej i dowiedzieć się, jak zachowują się mężczyźni, gdy jeden nieświadomie nadepnie na odcisk drugiemu. Ponieważ jednak w okolicy znajduje się kobieta, nie można wyciągnąć broni albo rzucić rękawicy wyzywając tym samym na zupełnie zbędny pojedynek. Przecież świadomie pisałam wiadomości pod stolikiem, by odkryć, gdzie znajdują się słabe punkty obu panów. Oczywiście nie jest to społecznie pochwalane zachowanie, ale ciekawe i mimo wszystko sprawiające, że zmienia się spojrzenie na relacje męsko-męskie. Ostatecznie chciałabym znowu dostać burę, że w taki mróz nie noszę czapki - bynajmniej nie oznacza to, iż tęsknię za zimą. Ale fakt, że jest jeszcze ktoś, komu chce się przemierzać zaspy i tory tramwajowe by odnaleźć kawiarnię na prawie spontaniczne spotkanie, daje nowe siły i jakiś niesamowity oddech. Ale i tak pewien młody poeta, którego można scharakteryzować trzema słowami, a mianowicie: "myśli, słowa i ciężary", będzie kiedyś przeklinał dzień, w którym odkryłam, że mamy wspólnego znajomego. W końcu niektórzy uważają, że kokietowanie mam we krwi.




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register