Zmiana sposobu prezentacji
tyle pochłonąłem papieru
tylko Ulissesa nie
za słabe mam nadgarstki
żeby z Ulissesem się fechtować
później zapomniałem
wszystko
i jeszcze więcej
(...)
--- cały tekst ---
w końcu dotarło do zjełczałych mózgownic
pierdasów na stołkach co nas uczą życia
że jak człowiek mogę kupić towar
w czystym jasnym sklepie na głównej
ulicy a może nie może czekoladkę napój
siostrze kumpla to kupię lizaka niech ćwiczy
obiecała że zdejmie dla mnie aparat
(...)
--- cały tekst ---
Lis i Skorpion. Następne pokolenie.
Spotkali się pewnego słonecznego dnia podczas pożaru Lasu. Spotkali się nad brzegiem rzeki, którą przepłynęły już wszystkie inne uciekające przed pożogą Zwierzaki. Chudy i ogólnie mało reprezentacyjnie wyglądający Lis, oraz wielki, groźny w swej chitynowej zbroi, wyprzedzany złą sławą Czarny Skorpion.
- Lisie, Lisie – zasyczał Czarny – proszę cię jak Zwierz Zwierza, weź mnie na grzbiet i przeprawmy się wspólnie. Bądź pewny mej dozgonnej wdzięczności.
- Jasne –odszczeknął chytry Lis – Się odwdzięczysz. Kąsając mnie po przyjacielsku. Może nawet czule.
- Ależ skąd, będziemy żyli długo i szczęśliwie, jeśli tylko na drugim brzegu rozstaniemy się bez zbędnych sentymentów i ociągania.
- Rozstaniemy, mówisz. Bez sentymentów. Niech będzie – Lis wprawnym ruchem pyska wrzucił sobie na grzbiet Skorpiona, odgryzając mu przy okazji ogon z jadowym kolcem.
- Auć! Ty szujo, co ja teraz pocznę!
- Nie marudź! – Lis mocno pracował łapami, bo nurt był silny. – dasz radę, a z tym ogonem to był po prostu wypadek.
Gdy już wpółżywi dotarli na drugi brzeg, Skorpion zsunął się z lisiego karku i oskarżycielsko popatrzył na swojego wybawcę– Po mnie można się wszystkiego spodziewać, ale ty? Jak mogłeś!?
- Mogłeś, nie mogłeś – Lis rozgniótł łapą arachnida – Przez te całą Akopalipsę zgłodłem, kurde.
z cyklu: zapiski ornitologa - amatora
Niepokoją nas dochodzące z terenu sygnały o cięciu budżetów oper mydlanych. Czyżby malała sprzedaż środków czystości?
Ze słyszenia:
Franek i Janek w jednej pooperacyjnej.
Guzki, guziczki jakieś im ponaciskało w głowach, wyłączając to i owo.Bywa.
No to idą robić herbatę. Franek się schylać nie umie, a czajnik
niziutko. Janek widzi co nieco. Ale bardziej nieco.
Aż tu znienacka Oddziałowa – Co robicie?!
- Herbatę
- We dwóch?
- Ano, we dwóch.
(...)
--- cały tekst ---
z cyklu: zapiski ornitologa - amatora
Po przeprowadzeniu wnikliwych badań w terenie, zaprzyjaźnieni historycy odkryli, że komunistyczny reżim sekował w minionej epoce obywateli naszego kraju uniemożliwiając im korzystanie z dobrodziejstw szerokopasmowego Internetu LTE. To kolejny dowód na przestępczy charakter myśli marksistowsko-leninowskiej.
z cyklu: zapiski ornitologa - amatora
W oparciu o informacje uzyskane w kołach zbliżonych do KRRTV i AGD sugerujemy, by nie kupować dekoderów DVB-T w celu odbioru audycji „Ptasie Radio”. Nie w tym eterze gra muzyka.
z cyklu: zapiski ornitologa - amatora
W związku z tsunami oddolnych protestów, związanych z wyrzucaniem piskląt z gniazd, informujemy, że ptaki też mają skrzydła. I wiedzą, co z nimi robić.
