|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (178) Proza (17) Dziennik (177) Fotografia (1040) Grafika (115) Książki (3)
Pocztówka poetycka (23) O autorze Znajomi (55) | |
Zauważam w mediach niebywałą troskę ateistów o stan kościoła w Posce. Zabierają głos, reformują, dają wskazówki. Nieraz myli im się nabożeństwo maryjne z mszą świętą, ale oni wiedzą lepiej. Pan Palikot już widzi oczami wyobraźni lofty w kościele Mariacki lub u Franciszkanów, rozdaje dobra kościelne na lewo i prawo a panią Senyszyn aż rozsadza chęć wytykania błędów purpuratom. Może się mści na Panu Bogu za aparycję i głos. Zostawiam pogłębienie domysłów innym. W każdym razie w roli papieżycy ateistów spełnia się doskonale. Ta cała sytuacja przypomniała mi wydarzenia z przed wielu lat w odległej Algierii. Na podbój Afryki czyli do pracy na kontraktach wyruszyli najpierw mężczyźni. Żony i dzieci miały dojechać nieco później do zagospodarowanych mieszkań. Więc przyjeżdżam po kilku miesiącach i dowiaduję się, że spotykamy się na mszy świętej wieczorem w niedzielę, że są tutaj dwaj bardzo interesujący księża i bardzo różnorodna etnicznie grupa chrześcijan. Zadowolona, że dzieci nie będą odcięte od wiary przodków jadę do kaplicy. Msza po francusku, nie wszystko rozumiem ale credo od pater noster odróżniam. Przychodzi moment wspólnej modlitwy. Okazuje się, że każda nacja w kolejności modli się na głos w swoim języku. Mamy zmówić Wierzę w Boga, a ja uszom nie wierzę bo słyszę Ojcze Nasz donośnie skandowane przez zgromadzonych tam polskich uczonych i inżynierów. Siedzę cicho, ja tu pierwszy raz, może tak się umówili z księdzem.
Po powrocie do domu dopytuję się skąd ta pomyłka. Okazuje się, że większość panów to osoby, które dawno z religią nie miały do czynienia, ktoś tam zaliczył PZPR, ktoś nie chadzał z zasady, był nawet jeden ubek, który przez pomyłkę urzędników arabskich wylądował w tym małym miasteczku zamiast w stolicy. Na obczyźnie poczuli wolę bożą trochę ze strachu, aby nie narażać się wierzącym muzułmanom, ale z pamięci wygrzebali tylko Ojcze Nasz, Wierzę w Boga przekraczało ich możliwości. I oszukiwaliby tak dalej, ale zdolny francuski ksiądz z szacunku do dużej grupy polonusów zaczął się uczyć polskiego.
Dodam jako ciekawostkę, że najlepiej religijnie wyedukowany był ubek. Czasem dopominał się nawet o mszę po łacinie, ale jak mi wiadomo nie doczekał się.
pokręcony ten świat ... księża bzykają 14 letnich chłopców a 14 letni chłopcy nauczycielki heheh... to się nazywa ....no raczej szybkość informacji heheh
zgłoś
ale tu nie było o bzykaniu, tu było o czymś zupełnie innym i nie każdy ksiądz "bzyka" chłopców, tak jak nie każdy facet bije żonę lub jest bezdennie głupi. Z dużym kwantyfikatorem trzeba uważać bo może obciąć paluchy
zgłoś
mua mam nadzieję, że wiesz jak wygląda duży kwantyfikator i czym się to je.
zgłoś
widziałem kiedyś - nie jadłem ;))
zgłoś
aleś dosłowny, a myślałam żeś poeta i parabolach się znasz
zgłoś
czy kwantyfikator jest aż tak bolesny? ;) Przecież odsłania - chyba że za dużo, Emma ? ;)
zgłoś
;)) ... sorki - mam "mały kwantyfikator " dodałem tylko malusie wiedomości medialne o różnych innych " dziwnościach świata " , bo te w tekście to nie jedyne zapewne ;))
zgłoś
wiadomości jest tyle ile na drzewie złego i dobrego
zgłoś
jako belfer (były) coś mi się zdaje, że masz inne zastosowanie kwantyfikatorów niż logicy
zgłoś
jaki belfer ...dziwny sylogizm dla każdego heheh
zgłoś
"dodałem tylko malusie wiedomości medialne o różnych innych " dziwnościach świata ". Robi mi się ostatnio niedobrze aż do rzygania na widok takich jak Twoje miejscowe i innych Malusich Wiedomości Medialnych o Różnych Innych "Dziwnościach Świata". Możliwe że w psychologii to robienie się niedobrze na widok Wiedomości Hehehoni - nazywa się wreszcie urealnionym, serio - procesem indywiduacji.
zgłoś
haizadyma heheh . Przepraszam Emma, ze w tym miejscu doklejam sie do czyjejś wypowiedzi, aaaallleee dotyczy mnie - nie tekstu. Próbowałem odnieść sie do tekstu " Zauważam w mediach " i nawet nie rozpocząłem jeszcze dywagacji ani dyskusji na końkretny temat hehehh. A juz mam na karku zniesmaczone moimi myślami ( bo przecież odczuć czy przekonań jeszcze nie wyraziłem ). Dla mnie to porażająca nietolerancja i demagogia . A wyrywanie jednego zdania z kontekstu i czepienie się go z zatwardziałą butą, oraz wyszukiwanie jakich urojonych podtekstów to zwykłe chamstwo ;)) . Nawet nie bede tu wypisywał nic w stylu : " jak sie chce psa uderrzyc to sie kij znajdzie" , czy "Boję się człowieka czerpiącego wiedzę z jednej książki" - św. Tomasz z Akwinu , bo i po co ??? . Przepraszam za bytność . Obiecuję - wiecej się to nie powtórzy ;))) ... pożegnalne hehehh howk
zgłoś
mua, z mojego punktu widzenia masz naturalne i niepodważalne prawo do uważania wszystkiego, co i jak powiem, wyłącznie za przejawy chamstwa. wierzę bez trudu, że w Twoim świecie mogę wyglądać na Chamską Dziewczynkę z Zapałkami. I ani mi się śni podpalać Ci tej Twojej świętej wiary w Zadymiary, czyli Chamskie Dziewczynki z Zapałkami. Przeciwnie: a niechaj Ci one, znaczy tak wiara, jak Chamska Dziewczynka, na zdrowie idą jak najczulej. Najmuatszego dla Ciebie, mua
zgłoś
p.s. jednak, z tych samych źródeł u Chamskich Dziewczynek z Zapałkami, z których pochodzi Twoje nienaruszalne prawo do wyrażania oburzenia, pochodzi również moje prawo do odnotowania, że wiele z Twoich komentów, właśnie w miejscowym stylu wydawnictwa Hehehehoń i Spółka, które przedstawia kolejny odcinek "Malusich Wiedomości Medialnych o Różnych Innych " Dziwnościach Świata " - może się wydawać błazeństwem Stańczyka ponad stan. Howgh Tropicielu Chamskich Dziewczynek z Zapałkami :d
zgłoś
coś nikną nasze komentarze więc dobranoc
zgłoś
Aśćko - komentarz był tylko jeden i jednej osoby = mój ;) , ponadto dotyczył tekstu napisanego przez autorkę inne " dziwności świata " - jak to okresliłem ( bo te w tekscie autorki) to nie jedyne , a osobiste wycieczki świadczą tylko o Tobie ;)) .... i tekst jak mniemam napisałaś o sobie ;))
zgłoś
Ps w psychologii to sie nazywa fobia ;))
zgłoś
równe dobrej nocy ;))
zgłoś
To Emmo dość jednostronne spojrzenie na temat. Laicyzacja w Polsce staje się faktem, tak jak poprzednio w demokracjach zachodnich, tak i teraz u nas. Jeśli popatrzymy z innej perspektywy ( ateisty) sprawa wygląda odwrotnie. To kościół ingeruje i chce naprawiać życie wszystkim ignorując światopogląd inny niż ich własny. Zwróćmy uwagę że sam Kościół też nie mówi jednym głosem. Mamy więc Ojca Dyrektora i ks Adama Bonieckiego. Który głos jest mocniej słyszalny?. Trwa spór światopoglądowy i będą padały mocne słowa z jednej i drugiej strony. I takiego wejrzenia mi w tekście zabrakło. Co do historii to zasług kościoła są nieocenione. Fakt bycia ubeka na mszy mnie nie dziwi i nie w kontekście religijnym a sytuacyjnym. Zwyczajnie nie wyobrażam sobie aby go tam mogło nie być. W świetle ostatnich "ataków" na kościół, mnie osobiście dotnął relatywizm Kościoła. Szukanie usprawiedliwień dla sprawców przestępstw i dywagacje nad wspólnym ponoszeniem odpowiedzialności za grzech przez "Kaina i Abla"A już na marginesie dodam że irytuje mnie też rola mediów. Ich samozwańcza chęć stawania się sumieniem narodu. Wyznacznikiem standardów. Dlatego zachęcam do biernego oporu przy książce:)))
zgłoś
to chyba nie tak, po pierwsze tekst był ironiczny raczej nadal jest i żyje życiem, które "wymknęło się spod kontroli",bo autorka poszła spać. Tam nie ma żadnej stronniczości jak się dobrze wczytać to jest to raczej reportaż, a ten opisuje to co widzi. Przecież dziennik to reakcja na chwilę a nie traktat dla Radia Maryja czy Faktu albo Nie. Z tego tekstu nie wynika nawet stosunek autorki do kościoła. Najśmieszniejsze jest to, że moje teksty budzą takie emocje. Wyszukiwane są tam treści, które żyją w umysłach innych. Nie jestem jakimś wybitnym matematykiem, a szkoda bo moją idolką intelektualną w młodości była Maria Skłodowska-Curie i marzeniem twierdzenie Kozubek-Marczyk w każdej analizie uniwersyteckiej, ale mam umysł nieco za ścisły jak na babę. Zadziwia mnie jak oczywista, anegdota osadzona w realiach obecnych i sprzed 30 lat może być interpretowana. Mam wiele tekstów, które zadziwiłyby cię Wieśniaku M, ale nie każdy tekst da się opublikować w każdym miejscu i do tego się odniosę w innym dzienniku jeżeli będziesz miał cierpliwość poczytać.
zgłoś
"Z tego tekstu nie wynika nawet stosunek autorki do kościoła". Wynika.
zgłoś
którego kościoła?
zgłoś
Emma, służę uprzejmie. Do wielu kościołów: np., do kościoła z ubekiem; do kościoła z mówiącym Ojcze nasz zamiast Wierzę w Boga; do kościoła lewicy; do kościoła, w którym ksiądz nie rozumie, co mówią wierni; do kościoła z niewierzącym
zgłoś
Emmo:))- Mój komentarz odniósł się do treści, nie do formy, ale przecież trudno się spodziewać innego. W mojej ocenie tekst nie jest obojętny, stawia autora( czy to efekt zamierzony czy nie to inna sprawa) po jednej stronie. Zauważa zachowania ateistów jakby spadli z kosmosu. Ich wypowiedzi, natężenie absurdów język nienawiści zdaje się być zupełnie przypadkowe, wobec( co nie jest napisane) bogu ducha winnej instytucji kościoła. Tak nie jest. Dlatego pozwoliłem sobie na komentarz, który w moim przekonaniu wyrównuje proporcję. Twój wpis powstał w chwili kiedy trwa medialna burza wokół przypadków pedofili w Kościele więc nie sposób pominąć tego kontekstu. Uprawnionym więc jest niekontrolowany odbiór. A jak już wcześniej pod innymi Twoimi dziennikami pisałem to dar pobudzić ludzi domwymiany poglądów. :))- pzdr:))
zgłoś
"...a panią Senyszyn aż rozsadza chęć wytykania błędów purpuratom. Może się mści na Panu Bogu za aparycję i głos. Zostawiam pogłębienie domysłów innym" - to jest część publikacji która wzbudziła moje największe zdziwienie. Bo nie potrzeba więcej domysłów niż ten naprowadzający od autora by nabrać przekonania w jakim punkcie sadowi się autor publikacji. W mojej ocenie to argument mający poniżyć, ośmieszyć motywacje adwersarzy. W sposób naturalny wzbudza to mój sprzeciw, bo takie domysły są nieuprawnione. Nie mam racji bo jestem brzydki. Kolega ją ma bo jest ładny. Jestem brzydki więc brzydko mówię. Jestem ładny z moich ust płynie miód. Sama Emmo przyznasz że sprowadzenie motywacji do aparycji to ślepy zaułek:))
zgłoś
ojej może powiem stereotypowo, że zachowałam się w tym fragmencie "niechrześcijańsko", ale nie piszę nigdzie ja "katolka" widzisz używam rozmyślnie określenia obraźliwego w stosunku do katolików, mówię byłam na mszy św w Agierii i cieszę się, że moje dzieci poczują wspólnotę, ale to na inne tłumaczenie. Widzisz ja miałam szczęście przebywać w środowisku inteligencji katolickiej, w mieście gdzie wybierało się kazanie księdza Tishnera, Malińskiego czy Karola Wojtyły. Gdzie mogłam na ulicy po sąsiedzku porozmawiać z redaktorem Turowiczem, czy posłuchać wykładów jego brata na UJ. Nie uważaj mnie za naiwniaka. Nie tutaj, bo to nie miejsce na publicystykę piszę o moich dylematach i formach uregulowania problemu. Tak nie przepadam za sposobem bycia pani S. i wylazło to w tym tekście jak pięta z dziurawej skarpetki. Czy mogę to wymazać teraz - nie bo wokół tego też się toczyła dyskusja. Poza tym to jest tylko przypuszczenie, może jest tak piękna i tak śpiewna, że ma problem z nadmiarem. Przecież ja nie napisałam jaka jest. To dla ciebie ona nie jest pięknością skoro to uważasz za poniżanie, ona uważa się za gwiazdę. Posłuchaj jak o sobie mówi i jak się wyraża o innych. Ta pani sama wprowadza taki styl. Ja byłam delikatna jak bawełna egipska :)) Wieśniaku M :))
zgłoś
czy powinienem coś wiedzieć o pani Joanna Senyszyn?
zgłoś
Emmo, rzecz w tym że w moim przekonaniu nie istnieje usprawiedliwienie dla takiej argumentacji. Bo zasługuje. Bo ją to nie rani etc. Strony reprezentują określone punkty widzenia. I przytaczanie kilku skrajnych przykładów bez pokazania innych reprezentatów o "miłej aparycji" powoduje określone skutki. Tekst staje się stronniczy. Nie ma w nim równowagi zarówno dla stron ateiści- kościół, jak i samego obozu ateistów tu pokazanych jako zwykłych pieniaczy pałających żądzą zniszczenia kościoła. I jeszcze jedno : "Przecież ja nie napisałam jaka jest. To dla ciebie ona nie jest pięknością skoro to uważasz za poniżanie, ona uważa się za gwiazdę. Posłuchaj jak o sobie mówi i jak się wyraża o innych"- poniżający jest argument niezależnie czy nazwiemy go chrześcijańskim czy tylko czysto ludzkim. Może nawet w pojęciu "chrześcijański" - widzianym spoza nasżego kręgu kulturowego jako dopuszczalny, lecz w moim przekonaniu czysto logicznym nie. "Mści się za aparycję" - to Emmo Twoje słowa. Logika wskazuje że raczej nie mścimy się uważając że mamy za co Bogu dziękować. Ja nie odniosłem się z oceną ani wyglądu ani zachowania pani Senyszyn. Bo ważniejsza dla mnie jesteś Ty Emmo. Rozmawiam tym komentarzem z Tobą o tym jakmodczytałem Twój wpis:)- pozdrawiam:)
zgłoś
Natomiast w związku z tekstem głównym, nie pobocznym: taka, jaka jestem teraz-tu-i-dziś, spostrzegam go jako jedną z egzemplifikacji dialogu w postaci iluzji, którą bierze się za rzeczywistość. Niezależnie od opcji duchowej, politycznej, religijnej, zdarza się na wierzchu "ależ oczywiście, że chcę rozmawiać o naszym wzajemnym porozumieniu", podczas gdy pod skórą, gdy się rzeczywiście przyjrzeć chociaż trochę baczniej, co ona komunikuje, "chcę rozmawiać o naszym..." - zaczyna chyba wyglądać realnie mniej więcej tak:
zgłoś
http://www.youtube.com/watch?v=5a6DM2opSQU
zgłoś
Ciężko jest zrozumieć otaczający nas świat w momencie, gdy ludzie chcą bez przerwy utożsamiać się z pewnymi miejscami, a nie chcą identyfikować się z własną osobą. Dlaczego chowamy się za instytucjami, słowami "katolik", "ateista". Dlaczego nie chcemy być sobą we wszystkich wyborach podpisując się własnym imieniem i nazwiskiem? Ujawnienie własnej tożsamości to dziś duży problem. Wolimy być utożsamiani z jakąś grupą i być "anonimowi". W tłumie łatwiej się schować. Nie wiem, czy to znaczy, że wstydzimy się własnych poglądów, czy po prostu nie mamy swoich poglądów, bo wolimy myśleć jak WIĘKSZOŚĆ.
zgłoś
"Dlaczego nie chcemy być sobą we wszystkich wyborach". Z mojej perspektywy człowiek "jest sobą" w każdym z wyborów i zaniechań, jakie przyjmuje.
zgłoś
Myślę, że jest trochę inaczej. Czasami podejmujemy wybory pod czyimś wpływem i nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że to MY i tylko MY podejmujemy ich wszelkie konsekwencje. Świadomy człowiek, kiedy podejmuje decyzję powinien wziąć całą odpowiedzialność na siebie, nie na tych, którzy mu w jakiś sposób doradzili czy whatever.
zgłoś
bo niby kim ;)? miałby w nich być, jeżeli nie "sobą"? sąsiadem spod trójki? tłumem spod ratusza? no okej, nawet jeżeli w tym jakimś wyborze i / lub zaniechaniu staje się wyłącznie sąsiadem spod trójki, toczka w toczkę jak on, lub staje się kopią kopii w tłumie przed ratuszem, to też jest "sobą". bo to on sam, wybrał bycie tym, kim jest. i nawet w tym (pozornym) niebyciu "sobą" i wyborze "niebycia sobą" - tak samo jest "sobą" jak byłby wybierając "bycie sobą". jestem "sobą", cokolwiek zrobię i czegokolwiek nie zrobię. bo mogę być jedynie sobą: ciałem i duszą z imieniem, które nadaje mi określoną tożsamość "Ja" - w związku ciała z duszą na kilkadziesiąt lub mniej lat na ziemi.
zgłoś
"Czasami podejmujemy wybory pod czyimś wpływem i nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że to MY i tylko MY podejmujemy ich wszelkie konsekwencje". Ano, ano. I dlatego również jesteśmy "sobą". I nikim innym niż "sobą". Obojętne, czy zdajemy "sobie" sprawę z bycia "sobą" w każdej sekundzie własnego przecież, a nie czyjegoś - życia, czy "sobie" z tego bycia w nim "sobą" sprawy nie zdajemy.
zgłoś
Innymi słowy, bez względu na czyjąś świadomość czy nieświadomość stanu - sam stan istnieje i ma się właśnie jak ten stan, a nie coś innego.
zgłoś
oczywistym jest, że decyzje, które podejmujemy nie ulatują w próżnię,a stają się naszą rzeczywistościa.
zgłoś
niezależnie od tego jak bardzo jesteśmy ich świadomi.
zgłoś
dzisiaj mamy duże przyzwolenie na podejmowanie bardzo radykalnych i szybkich decyzji. Trochę tak, jakby życie było jak zakup ciuchów - ubranie można oddać, jeśli tylko coś nie będzie pasować albo coś się zepsuje. Tymczasem życie to nie sklep odzieżowy.
zgłoś
padme, pytanie się niemowlaka, czy chce być chrzczonym sprowadza się do zapytania o samą istotę niemowlaka. Niemowlak nie prosił nikogo by przyjść na ten świat. Tradycja chyba jest czymś starszym od religii. Chodzi o zachowanie pewnej ciągłości w celu przetrwania, w celu dania wartościom uznanym możliwości przeżycia. I to wszytko bez względu na religię czy jakikolwiek system polityczny. Człowiek jako zupełnie niezależna jednostka to zakwestionowanie natury społeczeństwa - tu jest miejsce na przemyślany kompromis byle nie konformizm ;)
zgłoś
"Tymczasem życie to nie sklep odzieżowy". Podzielam ten pogląd. I między innymi z tego właśnie wynika mój dystans do przyklejania etykietek (tym bardziej Etykietek Raz na Zawsze) - jako sposobu na niezawodną "wiedzę" o świecie.
zgłoś
racjonalizacja jest źródłem pewnych racji, padme. Zgadzam się z Tobą. Wyborów jest tyle, ile możliwych jest światów. Czasem jest po prostu prościej, gdy pewne wybory są dokonane dla nas i 'bez nas'. Bez posuwania sie do rewizjonizmu można zakwestionować nie tylko jakiś element życia ale i samego siebie :) I tu jest trochę miejsca na 'wolność' i niezależność :)
zgłoś
akurat tego słowa używam, padme :) Słowa i idee mają to w sobie, że nas pożerają. A chcemy pozostać sobą jednak ;) - upraszczam wtedy. Ty robisz to inaczej :)
zgłoś
nie znosisz pytań retorycznych, przecież, padme :)
zgłoś
wiem kto znosi!
zgłoś
Czasami wybieramy "siebie" spośród miliona propozycji jakie dyktują nam inni. Bycie sobą jest czymś więcej niż tylko przynależnością do konkretnego imienia i nazwiska. Wybory, jakich dokonujemy pokazują calemu światu jaki mamy swiatopogląd, o co w życiu walczymy i jacy jesteśmy. Jednak czasami robimy coś, co wypieramy ze swojej świadomości. "Ja" poszczególnej osoby to dokonywanie wyborów w zgodzie ze sobą. Znam siebie i wiem jak daleko mogę się posunąć i czego zrobić absolutnie nie mogę i czego nie zrobię. Mi chodzi tu bardziej o kształtowanie swojego "ja" w oparciu o to, co dzieje się w mojej głowie.
zgłoś
Wydaje mi się, że mówimy / zmierzamy w gruncie rzeczy do bliskich sobie myśli o "byciu sobą". Tyle że jedna z zasadniczych różnic, jednak nas oddalających, może polegać, być może, na tym właśnie, że dla mnie jest "się sobą" tak w świadomości, jak w nieświadomości. Podczas gdy (mam wrażenie, mogę się mylić) chyba dla Ciebie "bycie sobą" to wyłącznie bycie świadome czegoś. Dla mnie taka perspektywa, bycia sobą wyłącznie stanach uświadamiania sobie czegoś - zawęża rzeczywiste "bycie sobą".
zgłoś
Każdy, gdy dobrze pozna siebie wie na co go stać: wtedy kiedy jest zalany w sztok, jak i wtedy gdy jest zupełnie trzeźwy. Ludzie często znając siebie próbują ukryć bycie sobą pod wycieraczkę zdrowego rozsądku albo czegoś w stylu "ale co inni o mnie pomyślą?" Jesli mam prawo do bycia sobą dlaczego zamykam drzwi na odkrywanie siebie takiego jakim jestem?
zgłoś
Dokładnie.. Bo każdy człowiek jest odrębną jednostką. KAŻDY
zgłoś
"Jesli mam prawo do bycia sobą dlaczego zamykam drzwi na odkrywanie siebie takiego jakim jestem?". Zamykam drzwi na odkrywanie siebie takiego, jakim jestem - z tego samego powodu, czyli z "bycia sobą". Bo mam prawo być sobą. Tym sobą, który chce mieć zamknięte drzwi do siebie.
zgłoś
Issa, ja widzę to trochę inaczej, bo ludzie zakładają maski i przybierają miny nie dlatego, że to należy do ich bycia sobą. Ukrywają się za czymś by nie pokazać nikomu kim są naprawdę. Maskowanie sie nie należy do "bycia sobą". Gdyby tak było terapeuci nie musieliby pracować nad utraconą tożsamością poszczególnych ludzi.
zgłoś
Czemu miałabym mówić komuś: nie jesteś sobą, gdy ten ktoś właśnie robi coś w zgodzie z tym, jak jest "sobą" w tu-i-teraz"? Po co miałabym tak unieważniać kogoś i czyjeś wybory, i czyjąś realną tożsamość? Zaprzeczać czyjemuś istnieniu w taki a nie inny realny sposób?
zgłoś
Padme właśnie o to chodzi. Nie pozostajemy obojętni na zdanie innych ludzi. Może właśnie dlatego kiedy mówimy o byciu sobą powinniśmy zacząć od prostego pytania dlaczego nie jestem sobą wśród innych ludzi? a potem przyjdzie nam do głowy masa innych: Dlaczego wolę udawać kogoś innego i na ten czas uczę się roli kogoś innego? Dlaczego boję się wyjścia z tłumu i pokazania wszystkim kim jestem naprawdę i wolę być aktorem? Dlaczego...? Można by mnożyć te pytania..wiele wiele jeszcze razy.
zgłoś
kim, "Ukrywają się za czymś by nie pokazać nikomu kim są naprawdę". Dlaczego ktoś, kto wybiera ukrywanie się, zamiast innego sposobu bycia, miałby być i w tym ukrywaniu się kimś innym niż jedynie nadal, nadal, nadal - sobą i nikim innym oprócz siebie? Sobą. Sobą reagującym ukrywaniem się na sytuację, w jakiej ktoś inny, w tym samym czasie też będąc Sobą reaguje - odsłanianiem?
zgłoś
tak.. strach to potężna siła.
zgłoś
Myślisz, że ukrywając się jest sobą? Jak może w tym danym momencie wyrażać siebie?Ty utrzymujesz, że jego sposobem na wyrażanie siebie jest ukrywanie się tak? No dobrze.. Czyli jeśli np. studenci siedzą na sali wykładowej i profesor zadaje pytanie, a na sali zapada głeboka cisza i nikt się nie odzywa to wszyscy studenci w tym momencie są jedną osobą tak ?
zgłoś
"Czyli jeśli np. studenci siedzą na sali wykładowej i profesor zadaje pytanie, a na sali zapada głeboka cisza i nikt się nie odzywa to wszyscy studenci w tym momencie są jedną osobą tak?". W pewnym sensie - tak. Są jedną osobą. Jeżeli patrzeć jedynie z zewnątrz i jak na Każdego.
zgłoś
W innych sensach - nie. Są pojedynczymi osobami, które z różnych przyczyn postanowiły jednocześnie "być sobą" poprzez milczenie.
zgłoś
"To zdanie sprawiło, że na wiele lat zamknęłam się w sobie i grałam rolę kogoś innego, niż jestem i bardzo przy tym cierpiałam". I w czym to przeczy zdaniu, że jest się "sobą" w każdym z wyborów i zaniechań?
zgłoś
Taki widocznie był właśnie Twój i tylko Twój, a nie czyjś tam, kogoś innego - wzorzec reagowania. Charakterystyczny dla Twojego bycia "sobą", czyli Bycia Padme.
zgłoś
Kto inny, jakieś inne Bycie Sobą, zareagowałoby całkiem inaczej być może. Np. zamiast się chować, warknęłoby: no to mnie kochaj jak kur.wę, bo ja będę dalej postępować w zgodzie z sobą, tak, jak czuję, że jest właściwie.
zgłoś
Lub na tysiące, tysiące niezliczone innych sposobów. Bo możliwe reakcje w takiej sytuacji są niezliczone. Ty wybrałaś jedną określoną. Tą jedną, jedyną, a nie żadną inną. Bo byłaś i jesteś w wyborach sobą.
zgłoś
"Byłam jedynie projekcją cudzych wymagań". To możliwe. Wierzę, że tak właśnie można być. Sobą. I w tym, jednak, sobą. W tym wypadku: kimś, kto potrafił ileś czasu żyć, bez protestu, i z protestem jako projekcja czyichś wymagań, mimo że jako projekcja cierpiał.
zgłoś
Ktoś inny w takiej samej lub podobnej sytuacji, gdyby mu próbowano narzucić wzorce, w zgodzie z sobą, z samym sobą, bo i z kim niby?, wściekłby się po paru próbach projektowania mu przez kogoś innego przyszłości i wzorców. I pieprznąłby takim interesem w te pędy. Też byłby w tej reakcji sobą. Tak jak ktoś, kto będąc sobą, potrzebował znacznie więcej czasu, by dojrzeć do otwartego buntu.
zgłoś
Wszystkie wybory i zaniechania były Twoje. Niczyje inne. Twoje. W tym wybór zgody na życie w projekcji. Nikt inny takiej strategii za Ciebie nie wybrał. To był Twój wybór. Chociaż i "tak" i "nie" były do wyboru.
zgłoś
padme, mam wrażenie, kiedy patrzę na to, co teraz mówisz, że czujesz się obwiniana "sobą". mogę się mylić, rzecz jasna, ale na wszelki wypadek, dmuchając na zimne, dla klarowności zamiarów: takie manewry, czyli obarczania winą, są całkowicie poza moimi intencjami
zgłoś
No to w takim razie, tak swoją drogą, i może tu na marginesie, a gdzie indziej - nie, mnie w ogóle intryguje, skąd u ludzi tak mocny bywa pryzmat wina - kara. Nie wiem, czy istnieje inne równie niezawodne w odbieraniu rozumu narzędzie poznania.. I skąd jego aż takie, nieraz zresztą nieuświadamiane sobie, siła i popularność. Już nieraz się zastanawiałam, ile z tymi kamieniami Winokary ma chrześcijaństwo wspólnego. Chyba jednak warto, chociaż czasami może, zastępować pryzmat Wina-Kara innymi. Chociażby Przyczyna-Skutek
zgłoś
Zresztą, tak czy inaczej, jedenastolatek też ma wybór :p (powiedział Potwór Miś Dzyń-Dzyń)
zgłoś
Np. wydaje się, że jednak jedenastolatek wybiera, czy kiedy "Każdy" w klasie rechocze z jednego Każdego, który jakoś nie jest Każdy - to dołączyć się do rechotu Każdego, który rechocze?
zgłoś
To że jedenastolatek bardziej prawdopodobnie wybierze Każdego, który rechocze, wynika być może i z tego, że Każdy Dorosły wybierze nie inaczej.
zgłoś
Bo Każdy wie, że Każdy nie wygra z Każdym.
zgłoś
No przecież, że wie! O, nie wie? A to jest Każdym, który Każdemu może się nie spodobać. I takietam blablopotamy. Uważane za "normalne" bez mrugnięcia okiem.
zgłoś
"No i kończę, bo z anegdoty Emmy zrobiło się studium psychologiczne... itd". Jak dla mnie, to żaden wart realnego sensu powód do przepraszania. Związków anegdoty ze studium psychologicznym z palca wysysać nie potrza, bo i bez tego istnieją i mają się dobrze.
zgłoś
Tak samo istnieją związki choćby i najogólniejszego obrazu czy sądu - ze szczegółowym. Z pojedynczym. Z pojedynczym losem. Z niezamiennym pojedynczym człowiekiem. Niczym innym zresztą tak naprawdę nie jest sama anegdota jak uszczegółowieniem jakichś górnych i chmurnych W Ogóle.
zgłoś
Tak samo anegdota ma naturalnie zdolność do tworzenia połączeń z pojedynczym jej, niezamiennym słuchaczem / czytelnikiem / odbiorcą, który Jest Sobą :d I nikim innym niż sobą. I ma do tego bycia sobą naturalne prawo.
zgłoś
Dopiero, kiedy ktoś zaczyna uważać, że reakcje na jego anegdotę, reakcje = inicjowane przez tę anegdotę połączenia, są uprawnione tylko w jakiejś jednej, akceptowanej przez niego samego postaci, bo inne to są na pewno godne tylko machnięcia ręką jak na jakieś zabawy niesfornych dzieciąt - to dopiero wtedy (wg mnie) zaczyna stawać się świat, w którym "otwarciem na dialog" nazywa się - tworzenie blokad w rzeczywistości.
zgłoś
okej, według życzenia, padme. znaczy ociam z Tobą ;d
zgłoś
Issa Ty nie zaprzeczysz jego istnieniu. Ten ktoś sam robi to w danym momencie. I dobrze wie o tym, że właśnie to robi.
zgłoś
"I dobrze wie o tym, że właśnie to robi". Przepraszam, kim, ale wydaje mi się, że w tym momencie, o jakim mowa, to raczej Ty-Sobą "dobrze wiesz" za kogoś. I od kogoś "wiesz lepiej", co ten ktoś "wie" o sobie samym.
zgłoś
jeśli w danym momencie chcę się ukrywać to jest to moja świadoma decyzja tak? czyli wiem o tym. ten temat jest myślę dużo bardziej skomplikowany. A moje zdanie na ten temat jest takie, że często ludzie zapominają o tym kim są dlatego, że otoczenie narzuca im zbyt wiele. W końcu gubią się w tej dżungli i nie wiedzą już kim są naprawdę.
zgłoś
"jeśli w danym momencie chcę się ukrywać to jest to moja świadoma decyzja tak". niekoniecznie świadoma
zgłoś
nawet jeśli niekoniecznie świadoma to MOJA.
zgłoś
to jedynie Ty z góry zakładasz, że "jest świadoma". jednak, z mojego punktu widzenia, nie wystarczy czegoś o kimś założyć z góry, żeby założenie stało się mechanicznie rzeczywistością czyjegoś wewnętrznego życia, innego niż Twoje. a już tym bardziej jakąś rzeczywistością jedynie słuszną i bezwzględnie obowiązującą Każdego
zgłoś
"nawet jeśli niekoniecznie świadoma to MOJA". ano. o niczym innym nie mówię
zgłoś
:))
zgłoś
;)
zgłoś
Kiedyś ze zgrozą usłyszałem o śmierci wyznawcy Świadków Jehowy, w wyniku odmowy transfuzji krwi. To był akt wiary. Akt który nie narzuca innym ludziom innych przekonań podążanie tą drogą. Nie narzuca w sensie nakazu popartego prawem państwowym. Tak chcę widzieć życie religijne w kraju. Poszanowanie innych wyznań przekonań nawet jeśli ich nie rozumiemy i budzą nasz wewnętrzy sprzeciw.
zgłoś
Tak. Widzę to podobnie. Nic na siłę. Nic na siłę. I naprawdę mniejsza z tym, czy ta siła uważa się za zbawienną, zbawicielską, zbawczą czy jaką tam jeszcze jedynie silną: siła ślepa na czyjeś możliwości i wybory staje się na nic. I sama staje się niczym. I staje się z nic, i z nią wędruje nic.
zgłoś
Nic na siłę- otóż to:)))))
zgłoś
Wieśniaku :)
zgłoś
Truml nie ma nic z trybuny ideologicznej. Jeśli da się zignorować aspekt polityczny tej próbki literackiej to pozostaje spojrzenie pod kątem analizy stylu. Czy to wystarczy by czytać do końca? Musi zaciekawić ...
zgłoś
dzięki Ci za ten komentarz, to była anegdota, jak już odpowiedziałam Wieśniakowi miała charakter prześmiewczy w stylu cha, cha cha Ixisińska znowu potknęła się na skórce od banana przechodząc koło Igreka. Może nie wpadła mu w oko, ale w ramiona z pewnością. Czy mam się cieszyć z takiego zainteresowania? Jest to niebywale interesujące jak czytelnicy czytają siebie w prezentowanych tekstach. Tu nie ma aspektu ideologicznego, jest obserwacja mówię któryś raz z rzędu. Ale o tym po tym :)))
zgłoś
poczytałam wszystkie komentarze, przy wielu komentarzach zastanowiłam się na ile dotyczą mojego tekstu a na ile są pretekstem, aby przedstawić w zawadiacki sposób swoje poglądy na tematy baaardzo luźno związane z intencją wpisu. Oczywiście obawa jest taka, że erupcja dyskusji będzie przypisana temu co w dzienniku, ale proszę, kto ma czas tyciutkę niech jeszcze raz skonfrontuje swoją wypowiedź z moim tekstem. Czy naprawdę napisałam to co chcieliście odczytać? Odpowiem na wszystkie wątpliwości, nietety z mojego punktu widzenia, bo ja to ja a Wy - jestem zaszczycona Wszą obecnością.
zgłoś
no i przeczytałem do końca (dzięki Aśćka :) ), Piękna historia. Ten pomruk modlitwy wielojęzyczny! . Przypomniało mi się, że nauczono mnie w kraju modlitwy bez jakiegokolwiek zrozumienia słowa ni sensu. Klepanie od okazji do okazji tylko. Zrozumiałem pacierz, gdy zacząłem go słuchać z uwagą na mszy ślubnej we Francji :)
zgłoś
Emmo, ten wpis mógłby się zaczynać: Zauważam w mediach niebywałą troskę kościoła o dobro ateistów. Zaglądają do szaf bibliotek łózek wszystkich obywateli chcąc im mówić co i jak mają robić aby być wzorowym ateistą...- to próbka odwrócenia tekstu. :)))Już wyżej napisałem swoje uwagi Emmo, zapewniam że przeczytałem Twój tekst ze starannością a odniosłem się do tych punktów które wydały mi się istotne:))
zgłoś
wobec Twojej troski, Emma, i Twoich obaw o brak rzeczywistych związków między Twoim Dziennikiem a opiniami-przypisami do niego, jestem skłonna (jeśli sobie zażyczysz) zrobić zwyczajnie, osobno, szczegółowe opracowanie krytyczne Twojego tekstu. W sprzyjającym czasie, rzecz jasna lub niejasna, jak kto woli
zgłoś
kościółek, fontanna, gospoda - to urok tej wsi która zatrzymała czas dla przybysza, Ąśćka :)
zgłoś
bo czytanie u Ciebie o tym, jak to czytelnik mopsik podejrzanie lub niemądrze odbiega na manowce w zabawach od Pana Spaceru w Dzienniku Głównym - zaczyna mnie powoli zaciekawiać bardziej niż trochę
zgłoś
"przy wielu komentarzach zastanowiłam się na ile dotyczą mojego tekstu a na ile są pretekstem, aby przedstawić w zawadiacki sposób swoje poglądy na tematy baaardzo luźno związane z intencją wpisu". też bym się nad tym zastanawiała, gdybym znalazła się w podobnej sytuacji. Tyle że moja uwaga koncentrowałaby się rzeczywiście na tych związkach, a nie na próbach pomniejszania intencji czytelników
zgłoś
koncentrowałaby się na tym, JAKIE te związki są. a nie na tym, czy są
zgłoś
Isso - napisz coś, bo niezręcznie się czuję, biegając po manowcach. jakoś dziwnie bez trudu rozumiem chyba mniej więcej, co czujesz, padme
zgłoś
i, jako się rzekło wyżej, za padme-matką, którzy iść dźwiedziowi kazali, ociam czy tam iciam jak kto woli po woli czy niewoli. powtórzę jedynie na koniec, jak wg mnie mógłby brzmieć Opiekun Przestrzeni miejscowej
zgłoś
czyli powtórzę link, jaki tu już zanotowałam: http://www.youtube.com/watch?v=5a6DM2opSQU
zgłoś
kic
zgłoś
[padme :) okej, okej, przeca jasne. ja jedynie włączyłam jęzorowe mechanizmy adaptacyjne ;d]
zgłoś
chyba mi zabrakło w tym tekście "miłuj bliźniego swego jak siebie samego" brrr, otrzepałam się i idę dalej z otwartą buzią ze zdziwienia, no ale przeca nie pierwszy raz w życiu dziwuję się
zgłoś
a dlaczego mam wciskać do tekstu oczywiste prawdy, zwłaszcza tutaj gdzie brzmią nieco abstrakcyjnie. A to brr to do tekstu? Zamiast kciuka w dół, czy w górę a może tak dla poklasku
zgłoś
"oczywiste prawdy, zwłaszcza tutaj gdzie brzmią nieco abstrakcyjnie". wydaje się, że ironia zamierzona w tym fragmencie może być jednak wobec Dziennika i w zgodnej kompanii z jej siostrzycą - ironią niezamierzoną
zgłoś
Wiesz Emmo, ja nie rozumiem, i to jest mój wieczny problem z deklarującym, tu i tam, swoją wiarę chrześcijańską, w jaki sposób można tak złośliwie oceniać ludzi, których się nie zna, albo zna się ich z tv , a to raczej za mało jak dla mnie. Mnie się to po prostu jedno z drugim wyklucza. Natomiast bystrości i swobody języka odmówić Ci nie mogę. A wszelaki poklask to mi , że się tak wyrażę mniej ładnie: wisi.
zgłoś
( ożesz, napisałam, że mi "wisi" , babciu wybacz mi)
zgłoś
czasami tarcza opada i stajesz się podatna ;) - hossa
zgłoś
z rozpędu przeczytałem "i bardzo różnorodna ateistyczna grupa chrześcijan"; no ale mnie się jeszcze gorszejsze rzeczy zdarzają..
zgłoś
nie musisz się usprawiedliwiać, ja nie rozgrzeszam, nie mam pozwoleństwa od "mędrców", Ale się porobiło! czuję się jak w takiej grze - zapomniałam nazwy - jeden stoi w środku a dwoje przerzuca nad jego głową piłkę, ten w środku ma przechwycić i najwięcej radości jest gdy w środku stoi oferma. Ja w tej dyskusji czuję się jak ten w środku. Nie oczekuję, żadnych deklaracji ideowych. Mater Dei Dolorosa :(((.
zgłoś
[Emma, sorry, z jednej strony rozumiem, czemu można się tak czuć, jak Ty się czujesz. Z drugiej zaś strony, to jednak może zabić jasność myśli tego i owego to dziwowanie się Twoje, że ludzie-czytelnicy odnoszą się żywiołowo dyskusyjnie do tekstu, który został opublikowany jako opinia na tematy, których waga raczej odbiega od wagi w rodzaju: jakim kolorkiem pomalować sobie paznokietek lewej nogi? i oto ci czytelnicy tak bezrozumnie robią z biednego autora niczego takiego - ofermę z grach zespołowych.]
zgłoś
["Nie oczekuję, żadnych deklaracji ideowych". Chyba się gubię? To czego właściwie oczekiwałaś od czytelników, kiedy pisałaś o sporze ideowym dużej miary? Oklasków? Chichotów? Milczenia? Dykteryjek o pogodzie? Popisów błyskotliwości, byleby tylko nie zobowiązywały do niczego lub, uchowajcie bogowie, tym bardziej do niczego istotnego? Tego, że cokolwiek czytelnicy powiedzą, to będą mieli na czułej uwadze przede wszystkim lub wyłącznie skłonność autora do widzenia siebie w roli ofermy do zabawy, bo wobec tego tematu wszelkie inne tematy są uboczne i / lub bez znaczenia, a już zwłaszcza rzeczywista treść Dziennika?]
zgłoś
Otóż to iss, otóż to, ja normalnie boję się odezwać pod tekstami Emmy, żeby nie urazić Emmy :(
zgłoś
rozumiem, hoss. pewnie dlatego że przez długi czas miewałam podobnie
zgłoś
przechodzi? mam nadzieję, że to przechodzi jak grypa, jeżu
zgłoś
poza tym, hoss, ja w czasach na innym portalu, na tym, na którym się poznałyśmy, i od jakiego zaczynałam, poczułam się po iluś tam podobnych manifestacjach niezawinionych cierpień z rąk czytelników tak sterroryzowana, że zastanawiałam się, czy w ogóle nie zrezygnować z uczestnictwa w LiterNecie: no bo a nuż napiszę, dajmy na to, "dzień dobry" i tyle wystarczy, żeby jakiś wrażliwiec, którego na oczy w życiu nie widziałam, spadł z parapetu, bo pomyślał, że ja to powiedziałam ironicznie, życząc mu właśnie złego dnia i to przepełniło jego czarę ofermiej goryczy :O? nie no. mam dość terroru oferm, którym się wydaje, że słowa to takie baloniki do łapania w rączuchny przez inne ofermy
zgłoś
jak widać, przechodzi ;/
zgłoś
pamiętam:) ile ja się wtedy nakopałam w stół, nie mogąc nadziwić się skąd biorą się te reakcje, normalnie dobrze, że jeszcze mam całe stopy;d
zgłoś
ale mogłoby szybciej przechodzić, że westchnę sobie:)
zgłoś
idę, hoss
zgłoś
;) http://www.youtube.com/watch?v=Ry_fR5H1GYw
zgłoś
to hej iss, ja też już idę, znaczy wyjeżdżam, późno się zrobiło
zgłoś
do później zatem. i najhosseńskiego dla Ciebie, hoss :)
zgłoś
(napisałam Ci wiadomość :)
zgłoś
przepraszam stwierdziłam, że lepiej jak skasuję mój komentarz, bo on naprawdę brzmiał inaczej kompletnie niż chciałam, ech.. ludzka mowa jest skomplikowana :) a dla mnie to już na maksa :) pozdrawiam Emmo
zgłoś
wszystko jest dobrze, nie tylko dla ciebie mnoży pułapki. Jest tak cholernie zależna od kontekstu.
zgłoś
tak to prawda :) jest zależna
zgłoś
kto mi wyjaśni jak odnaleźć teksty które zaznaczyłem jako ulubione?
zgłoś
Damian. Ulubione: klik w zakładkę Mój Truml. Kiedy się rozwinie Menu, tam hasło: Kolekcje
zgłoś
zawsze jesteś, gdy wołam o pomoc! Issa :) Znalazłem, a nie widziałem, bo tam ten kolor czerwony ('prywatne') porażał moją percepcję ;) To jak zakaz!! :)
zgłoś
:)
zgłoś
@Hossa i @Issa - dziewczyny, przecież ta odpowiedź wskoczyła w innym miejscu. To można powiedzieć, że strach i terror panuje na tym portalu. Ja się panicznie boję Issy i Padme, może przerysowałam, przecież uważam się za odważną osobę, Hossa boi się urazić mnie nie dajmy się zwariować. Komentujecie komentarz, który był adresowany do Alt arta, a ten żadnych adwokatów nie potrzebuje, on sobie świetnie ze mną poradzi z moim poczuciem humoru i odwołaniami, a jak sobie nie poradzimy to toteż sobie poradzimy. Dyskusja się rozszalała, ale unikajmy osobistych wątków. Nawet nie wiecie czy to wszystko prawda co napisałam. Nieraz się łapię na tym, że mówię żargonem krakowskim (no powiedzmy dla jasności - mieszczańskim) zainfekowanym małopolską nasturcją i balonikiem i dla innych regionów może on być mało czytelny. Mops i mopsik to jest różnica. Ubek mógł się nudzić jak mops, ale moje pokolenie raczej nie myśli o nich w kategoriach mopsika. Zresztą gdzie to jet w tekście? Nie odpowiem Ci Isso jak funkcjonowała moja rodzina w tamtych czasach, bo nie da się tego zamknąć w komentarzu. Dla wielu to prehistoria i nie na ten portal. Na wybór plemnika i jajeczka z którego powstajemy nie mamy wpływu. Przeszłość dostajemy w spadku, czasem kłopotliwym. Ale spadek można spożytkować, albo go odrzucić. Można własnym działaniem zamortyzować lub wykorzystać. Najbardziej spodobało mi się stwierdzenie Padme o strachu, o strachu wykluczenia, ale ci którzy przychodzili na nabożeństwa nie bali się wykluczenia, oni byli ciekawi. Właśnie chodzenie na mszę świętą mogło ich wykluczyć z kooperacji po donosach chcących się wykazać szpicli. Stąd zadziwienie po odkryciu drugiego etatu naszego kolegi. Padme masz rację strach ten przed wykluczeniem jest często motorem stadnego działania. Wszędzie :)
zgłoś
Emma, skoro już tu dziś jestem gruntownie, to będę do końca, bo akurat dziś czas mi taką uważność pozwala.
zgłoś
I uprzedzam: możesz jak najbardziej zignorować to, co mówię, a ja zrozumiem bez urazy. Natomiast stanowczo nie życzę sobie, żebyś i tym razem naturalną dla mnie próbę traktowania Twoich słów uważnie i poważnie nazwała próbą zastraszania.
zgłoś
nie powiem tym razem, że nie lubię czytać innych ;) ... ani siebie, bo nie piszę!
zgłoś
"To można powiedzieć, że strach i terror panuje na tym portalu". To Twoja ironia. I wg mnie ma tyle wspólnego z rzeczywistą atmosferą na portalu, ile kot napłakał.
zgłoś
gdyby była ironią nie otrzymywałbym molestujących listów od administratora, Issa.
zgłoś
heh. no to akurat jest właśnie jedną z tych faktycznie istniejących łez kota. też dostałam z jakiś tydzień temu list od administratora w sprawie moich niesłusznie słusznych decyzji dotyczących mojego klasyfikowania własnych tekstów jako Dziennika lub poezji. no ale, mimo wszystko, po pierwsze, wydaje się, że ironia Emmy w tej rozmowie raczej nie jest związana z administracją. dotyczy raczej zastraszających Emmę wspólużytkowników, którzy robią z niej - nie wiedzieć czemu nic a nic - (przemocą i dla igraszki) - nicnierozumiejącą ofermę
zgłoś
dobrze wiedzieć, issa (o molestowaniu) nie przeżyłbym tu tygodnia gdybym czuł się niewdzięcznym wyjątkiem. Są miejsca na świecie ... a tak poza tym to jestem oczarowany komentarzami Emmy. .... Też mogę być nieprzyjemny ;)
zgłoś
jasne, że możesz :d
zgłoś
naturalnie nieprzyjemny :D
zgłoś
naturalnie nieprzyjemny :D
zgłoś
"Ja się panicznie boję Issy i Padme, może przerysowałam, przecież uważam się za odważną osobę, Hossa boi się urazić mnie nie dajmy się zwariować". Dobrze. Nie dam się zwariować: z jakiego powodu jestem przez Ciebie kreowana na osobę, która Cię zastrasza? Możesz go konkretniej nazwać? Zamiast mętnie raz po raz sugerować, że jedyną lub najczęstszą moją intencją wobec Twoich słów są jakieś czarne chęci wyświecania Cię z portalu? Bo i na privie kiedyś od Ciebie dostałam podobnie brzmiącą rewelację o moich rzekomo pewnych intencjach. Zatem? Możesz mi powiedzieć, jakie korzyści czerpiesz z robienia ze mnie straszaka na Emmę B.? Czy nie możesz?
zgłoś
ale poczytaj ze zrozumieniem, kurcze nikt cię nie przegada żadnym stylem literacki. Poddaję się bez starchu
zgłoś
"ale poczytaj ze zrozumieniem". i Ty może tak poczytałabyś ze zrozumieniem, mamo? a? i wtedy wreszcie byś zeszła z tego swojego wiecznie odkurzanego miotełką pola bitwy? i zaczęłabyś rozmawiać bez strachu, zamiast "poddawać się bez strachu"? bo, zapewniam, że to są dwa różne zjawiska
zgłoś
"Komentujecie komentarz, który był adresowany do Alt arta, a ten żadnych adwokatów nie potrzebuje, on sobie świetnie ze mną poradzi z moim poczuciem humoru i odwołaniami, a jak sobie nie poradzimy to toteż sobie poradzimy".
zgłoś
Pozwolę sobie widzieć Twoje zastrzeżenia inaczej. Z mojej perspektywy forum = publiczne rozmowy, to nie jakiś plac zabaw, gdzie jedynym dającym się pojąć (zatem jedynym możliwym) powodem nawiązania do publicznie wypowiedzianych słów kogoś innego może być chęć nakopania Fruzi w warkoczyk, a Jasiowi w jeżyka.
zgłoś
"Dyskusja się rozszalała, ale unikajmy osobistych wątków".
zgłoś
W wariancie issy: dyskusja była rzeczywistą wymianą na temat. Wymianą poglądów pomiędzy ludźmi, którzy - zdaje się wbrew intencjom autora - rozmawiali otwarcie i uważnie o tym, co dla nich jest ważne, zamiast - zdaje się zgodnie z intencjami autora - unikać za wszelką cenę rozmowy o czymkolwiek, co byłoby ważniejsze od towarzyskiej pogawędki.
zgłoś
"Nawet nie wiecie czy to wszystko prawda co napisałam".
zgłoś
I co z tego?
zgłoś
"Nieraz się łapię na tym, że mówię żargonem krakowskim (no powiedzmy dla jasności - mieszczańskim) zainfekowanym małopolską nasturcją i balonikiem i dla innych regionów może on być mało czytelny".
zgłoś
A mnie zdarza się łapać na myśli, że bywają sytuacje, w których mogę pomyśleć, że cokolwiek powiem, to i tak nie ma najmniejszego znaczenia wobec przekonania słuchacza, że on i tak wie na pewno, co i po co powiem i to wie, zanim w ogóle otworzyłam usta lub ruszyłam palcem. Cokolwiek powiem, ma więc jedynie za zadanie wzmacniać tę strzelistą wiarę autora we własną wiedzę.
zgłoś
"Mops i mopsik to jest różnica".
zgłoś
Raczej może być. Co nie znaczy, że skoro może, to musi. Zwłaszcza zawszemusi. Pozwolę sobie na opinię, że w świetle pragmalingwistyki w kontekście, w jakim go pomieściłaś:
zgłoś
"wylądował w małej mieścinie gdzie się nudził jak mops. Przypadkowo został zidentyfikowany przez pana, którego przesłuchiwał w Łodzi. Był dobry w swoim fachu :))"
zgłoś
jest różnicą wyłącznie konwencjonalną: dwóch liter, których znaczenia sufiksu różnicującego pojawią jako realnie znaczący atrybut dopiero w strategiach defensywnej ofermy. wcześniej - są bez znaczenia
zgłoś
"Zresztą gdzie to jet w tekście?"
zgłoś
Tu: "Po powrocie do domu dopytuję się skąd ta pomyłka. Okazuje się, że większość panów to osoby, które dawno z religią nie miały do czynienia, ktoś tam zaliczył PZPR, ktoś nie chadzał z zasady, był nawet jeden ubek, który przez pomyłkę urzędników arabskich wylądował w tym małym miasteczku zamiast w stolicy".
zgłoś
nie znajduję nic interesującego w tekście Emmy B.
zgłoś
za to znalazłam w dzienniku córki takie coś: JAK ODMIENIĆ SWOJE ŻYCIE? 1 - Zrezygnuj z posiadania racji. Lepiej być szczęśliwym niż posiadać rację. Jeśli nie zgadzasz się z opinią rozmówcy, to wyrasta między wami mur nie do przejścia. Wysłuchaj opinii innych. Możesz mieć dwa zdania na jeden temat. Potrzeba posiadania racji jest przekleństwem ludzkości.
zgłoś
Gabrysia, to co powtarzam wszystkim bez końca. Gdy zaczyna się racji szukać coś niechybnie się kończy. Racja wali po czaszce! ;)
zgłoś
a mnie w ogóle wisi (wybacz i mi, Babciu Hossy) mamracjonizm. poznanie, którego celem jest manieracji - to pozór poznania
zgłoś
jeśli mam mieć rację, Aśćka, a nie jest mi do niczego potrzebna, to wolę ją oddać, a co tam:)) dobrego tyż:)
zgłoś
"wymiana ratio, prezentacja swojego ratio jeśli konstruktywna i bez wykluczania prowadzi do szerszego poznania rzeczywistości". ano. tyle że raczej prędzej wtedy, gdy ratio zbliża się do łacińskiego źródła. zamiast zbliżać się do przekonania, że ratio to odmiana racicy
zgłoś
Damian - racja może dać z liścia:))
zgłoś
"racja może dać z liścia". tak samo jak nie-racja. jeżeli samica-żona pierwszy raz po dziesięciu latach potulności obija gębę samcowi-mężowi, który jej powtarzał dziesięć lat: zamknij się, bo to ja mam rację, to to jest feedback. ona powtarza jego racje i nie-racje. a później np., żeby już na pewno mieć rację, wbija mu nóż w serduszko. i ma rację, czy nie ma?
zgłoś
Nie wiem, Aśćka. Dla mnie "Każdy" oraz Każda i Każde od jakiegoś czasu najczęściej wydają się mniej więcej tym, co dzisiaj opisałam w komentach, więc nie będę powtarzać. O, tu: http://truml.com/profiles/87390/poetry/171289
zgłoś
Im jestem starsza, tym częściej wydaje mi się, że Każdy nie istnieje inaczej niż w utopii. Świadomej siebie i / lub nie. A "opowiadanie się w kwestiach moralnych" już dawno (wg mnie) przestało przypominać wybór między maczugą a oszczepem. Rozumiem, że w miarę powiększania się tego wachlarza narzędzi moralności może przybywać takich, co się nim będą wachlować. Jeżeli jednak ktoś by mnie zmusił, przykładając odczapnie spluwę do skroni, żebym się "opowiedziała z moralności", to mam jednak nadzieję, że aż do własnej śmierci żywiłabym nadzieję, że ten ze spluwą może się powachluje jednak jakoś bardziej, zanim wystrzeli.
zgłoś
"Nie odpowiem Ci Isso jak funkcjonowała moja rodzina w tamtych czasach, bo nie da się tego zamknąć w komentarzu".
zgłoś
A gdzie ja w ogóle pytałam tutaj o to, jak funkcjonuje Twoja rodzina? :O?
zgłoś
"Na wybór plemnika i jajeczka z którego powstajemy nie mamy wpływu".
zgłoś
Owszem. Najprawdopodobniej nie mamy (chociaż np. buddysta mógłby być innego zdania). Jednak już na to, co wyniknie z tego jajeczka i plemnika, na które nie mieliśmy wpływu - to wpływ mamy.
zgłoś
"Przeszłość dostajemy w spadku, czasem kłopotliwym. Ale spadek można spożytkować, albo go odrzucić. Można własnym działaniem zamortyzować lub wykorzystać".
zgłoś
Owszem. Co widać i po Twoich reakcjach, Emma. Tak samo, jak po reakcjach pozostałych w całym wątku. I co z tego ma wynikać?
zgłoś
"Najbardziej spodobało mi się stwierdzenie Padme o strachu, o strachu wykluczenia, ale ci którzy przychodzili na nabożeństwa nie bali się wykluczenia, oni byli ciekawi. Właśnie chodzenie na mszę świętą mogło ich wykluczyć z kooperacji po donosach chcących się wykazać szpicli. Stąd zadziwienie po odkryciu drugiego etatu naszego kolegi. Padme masz rację strach ten przed wykluczeniem jest często motorem stadnego działania. Wszędzie".
zgłoś
Równie prawdopodobne jak to, że strach może być jednym z motywów samowykluczania w stylu:
zgłoś
"Ale się porobiło! czuję się jak w takiej grze - zapomniałam nazwy - jeden stoi w środku a dwoje przerzuca nad jego głową piłkę, ten w środku ma przechwycić i najwięcej radości jest gdy w środku stoi oferma".
zgłoś
I dyskretnie wciska pozostałym, że gdyby tylko wreszcie schowali tę jakąś latającą bez sensu piłkę do wora i zajęli się ofermą, to wszystko byłoby w najmoralniejszym porządku.
zgłoś
Patrzysz na to ze swojej perspektywy, próbując widzieć jednocześnie wszystkie, ale tak się nie da. I chciałabym się z Tobą zgodzić, ale się nie zgodzę, bo moja perspektywa też wygląda nieco inaczej. Dyskutować nad tekstem nie będę, bo raczej rzadko się w komentarzach udzielam, powiem jedynie, że rozumiem Twój żal i gniew. Ponieważ mój żal i gniew zostały już bardzo dawno temu wytarte do kości i obojętne mi to, co się tam dzieje. Szukam teraz nowych gniewów, nowych żali. Księża natomiast nie powiedzą mi niczego już, czego bym nie wiedziała, nie rozgrzeszą tak jak zasługuję (mam o to do nich ogromny żal, że nie potrafią pomóc cierpiącemu, który nawet o to prosi, zbywając 30-sek. kazaniem); nie dam im wybaczenia za to, że manipulują prostymi ludźmi (może to złe wyrażenie, ale wydaje mi się na miejscu), że pompują z mojej mamy i przyszłej teściowej, ile się da, że uważają, że się im wszystko należy. Jedyne, co mi się podoba w dzisiejszym Kościele, to nowy papież, bo rzeczywiście wierzy w to, co głosi. I jeszcze jedna rzecz - chrzest powinien być jednak wybierany przez dorosłego człowieka, świadomego swej wiary. Rozumiem sprzeciwy, jednak chrześcijaństwo miało być religią miłości i pokoju, niepodobne do tych wszystkich pogańskich religii, wierzeń, do których się jednak upodobniło. Tak to się rozpisałam. Аминь.
zgłoś
Jedną z rzeczy tego świata, jaka mnie zaczęła zadziwiać, odkąd zaczęłam bywać na LiterNecie, jest niezła schiza: z jednej strony bardzo wielu ludzi sprawia wrażenie, że chcą rzeczywistego zainteresowania sobą i tym, co mówią.
zgłoś
Ba! Deklarują głośno, że oczekują właśnie uważności na siebie i to, co robią.
zgłoś
Spróbuj jednak wobec nich i ich słów stać się naprawdę uważnym, zainteresowanym tymi słowami poważnie, odbiorcą, a w zadziwiająco wielu przypadkach masz prawdopodobne jak w banku, że zaczną Cię wtedy właśnie widzieć jak kata z kosmosu. Jakiegoś Predatora z bronią masowego rażenia.
zgłoś
Mam dość spotykania się z biernością i i inercją wobec schiz w życiu publicznym.
zgłoś
Howgh Emmie Twarzy
zgłoś
To ja od Ciebie oczekuję jako czytelnik w przestrzeni publicznej, że może któregoś dnia zauważysz, że przewidywanie możliwych skutków własnych słów może być czymś jeszcze niż małopolski ogródek, gdzie jak się nasturcję posieje, to się zbierze balonik. Bo cała reszta ziaren i zbiorów to na pewno eksterminacja sensu.
zgłoś
http://www.youtube.com/watch?v=Enq5EHFq3T4
zgłoś
@
zgłoś
zgłoś
issa - racja może dać z liścia:) kiedyś z rana otworzyłam drzwi do ogrodu i ledwo wyściubiłam głowę, dostałam z liścia klonu:)) nie bierz wszystkiego tak serio, serio;*
zgłoś
:) wiesz, mnie się naprawdę zdarzają momenty, kiedy biorę coś mniej serio. ale chyba za często przekonuję się ostatnio, jak bardzo często bywa w życiu społecznym właśnie na odwrót: to, co podobno ma być serio, ba, serio tak, że mam to traktować jak świętość, naprawdę realnie funkcjonuje tak (nie z wierzchu, pod spodem), jakby było żartem. I mam go brać serio, chociaż jego seryjna niefrasobliwa żartobliwość potrafi niejednemu zrujnować życie
zgłoś
jestem zmęczona schizami w życiu społecznym, że tak sobie powtórzę. można się z nich śmiać serdecznie i do upojenia, póty, póki się nie spróbuje realnie coś zdziałać z nimi i nie zacznie się widzieć, jak często od tej śmieszności konkretni ludzie, ludzie z imionami, a nie jacyś Każdy Każdziński, stają się, faktycznie, realnie, a nie w pieprzonych deklaracjach, zaledwie liściem do zamiatania pod dywan lub wymiatania na śmietnik. no i w czym problem? to przecież tylko taki żart, no nie?
zgłoś
nie sądzisz, issa, że szczęście w swoich rękach trzyma pojedynczy człowiek? że od niego się jakieś dobro zaczyna? a schizami można się żywić - pewnie - schizy są lepsze od od grochówki, bo na wyszukane danie z owoców dalekich mórz nas nie stać, co nie? ale jeszcze o tekście Emmy B: telefon do Nieba. odbiera św. Piotr. - Panie Boże, dzwonią ateiści! - powiedz im, że mnie nie ma:)
zgłoś
:) nie wiem, gabrysia. nadaję się do "sądzenia" chyba najsłabiej, jak można sobie wyobrazić: w końcu od początku mojego świata mam na głowie tyle włosów, że i bez peruki sędziowskiej niektórzy mnie biorą za sędziego ;d
zgłoś
natomiast tak bliżej tego, o co prawdopodobnie mnie pytasz, to - tak: wydaje mi się, że "szczęście w swoich rękach trzyma pojedynczy człowiek". Tyle że nie Każdy Każdziński. Nie: statystycznie zachwycający oraz statystycznie niezachwycający. Nie: zachwycający, bo "nasz" lub niezachwycający, bo to {ten od tamtych Onych".
zgłoś
gdzie indziej byłby. tak. może tam, gdzie ten, o jakim mówisz, gabrysia, może byłby tym bliskim mnie: pojedynczy człowiek, ten, który czuje, że od niego się jakieś dobro zaczyna
zgłoś
:*, kobiety
zgłoś
znaczy, gabrysia i Aśćka (żeby nie wyszło na to, że ja w ten sposób chcę powiedzieć, że tylko kobiety warto całować ;d) kic?
zgłoś
no dobra, dobra - nie mniemasz? ;p
zgłoś
hahah. mówię, już mówię, co mnie ma ;d
zgłoś
:)))))
zgłoś
;d
zgłoś